Historia i Współczesność

Jak nasza przeszłość wpływa na naszą terażniejszość

           

Kto się boi prawdy?

           

Autor: Barbara Stanisławczyk

     
       

Opublikowano: 1.09.2026

             
           
        Kto się boi prawdy?     
     
       


Pochodzenie Polskich elit

Fragment książki „Kto się boi prawdy?” Barbary Stanisławczyk

Cały zachodni świat dzieli front wojny cywilizacyjnej, która zaczyna wkraczać w obszar islamu, wyznaczając dwa porządki moralne, dwie kultury, dwie wizje państwa i świata. Gertrude Himmelfarb, pisząc o pęknięciu społeczeństwa amerykańskiego, zadała pytanie, które adekwatne jest również do sytuacji w Polsce: Czy to już dwa narody, czy tylko dwie kultury? Ale tylko u nas różnice poglądów, dwie wizje przeszłości i przyszłości Polski, jej miejsce we współczesnym świecie, dwie wizje świata wartości i porządku społecznego daleko przekroczyły status społeczno-politycznego dyskursu, przybierając charakter politycznej „bijatyki”, prowadzącej do dyskredytacji i wykluczenia dużej części społeczeństwa. Wyznawanie poglądów liberalnej lewicy nadawało automatycznie status postępowca, człowieka nowoczesnego i inteligenta, w przeciwieństwie do zwolenników idei konserwatywnych, którzy zostali zakwalifikowani jako „ciemnogród, i moherowe berety”. Walka z przywódcami obozu konserwatywnego i zwolennikami tradycyjnego patriotyzmu, Jarosławem i Lechem Kaczyńskimi, sprowadzała się do zohydzania ich w krajowej i międzynarodowej opinii publicznej i polegała z jednej strony na straszeniu nimi, a z drugiej – na ich ośmieszaniu. Przywołano w politycznym dyskursie kategorię „wariata”, „oszołoma” i odsyłano do „psychuszki”, czyli stosowano pojęcia i metody, mające tradycję sięgającą carskiej Rosji i gorliwie praktykowaną w Związku Sowieckim. Przedmiotem wyszydzaniu i ostracyzmu stała się również ta część społeczeństwa, która popierała PiS, a choćby tylko ceniła bronione przez niego wartości. Nazywani byli „pisiorami”, „pisuarami”, „kaczystami”, „kaczystowskimi oszołami”.
 Zohydzenie płynęło przede wszystkim ze strony większości polskich elit, które opowiedziały się przeciwko PiS-owi. „Autorytetami” stali się idole i celebryci, a wspomagali ich tak zwani eksperci.
 Zjawisko typowe we współczesnym zliberalizowanym świecie, świecie społeczeństw i ludzi masowych, z których sublimują się elity ludzi przeciętnych. W wypadku Polski dochodzi jeszcze jedna cecha, obciążająca tak społeczeństwo, jak i jego elitę, mianowicie jest to elita odziedziczona w spadku po komunizmie, często mocno w nim zakotwiczona poprzez związki rodzinne lub współpracę. Powojenne elity PRL nie były elitami normalnego państwa, nie wyłoniły się w zwykłym procesie elitotwórczym. Powojenne elity przyszły wraz z Armią Czerwoną, zainstalowane zostały siłą, a do nich dokooptowane nowe utworzone najczęściej z pośród osób, wywodzących się z dołów społecznych, a nawet społecznego marginesu albo z mniejszości narodowych, które nie czuły związku z polską tradycją. Dzieci i wnuki tych wszystkich osób dobrze się znają, często ze sobą współpracują, tworzą silne zintegrowane środowisko wpływu na bieg spraw w Polsce. Andrzej Zybertowicz podkreśla, że istotne jest, jaka część elit wyrastała w domach, w których wpajano lojalność wobec rewolucyjnej, autorytarnej ideologii internacjonalistycznej, a jaka w domach, w których pielęgnowano polską tradycję narodową i etos inteligenckiej służby publicznej. W tym sensie możemy mówić o elitach anarodowych, a nawet antynarodowych, mających problemy z polskością.
 Polskie elity dotyka silny kompleks, że nie reprezentują „lepszego świata”, dostrzegając go w świecie zliberalizowanym, co tłumaczy ich usilne umizgiwanie się do niego, potrzebę poklasku i ciągłej aprobaty. Skutkuje to uległości wobec innych, obcych, którzy wydają się lepsi i odcinaniem się od własnego narodu. Nabierają we własnych oczach wartości, kiedy krytykują naród, z którego się wywodzą, i społeczeństwo, do którego przynależą. Sytuują się wówczas ponad narodem, mając go w pogardzie, podkreślając, tym samym swoją, przynajmniej duchową, przynależność do owego „lepszego świata”.

Pęknięcie polskiego społeczeństwa jest następstwem pozostania komunistów przy władzy od czasu okrągłego stołu.
 Przybliżę trochę jaki mechanizm wówczas zadziałał; Sięgnę do doktryny marksizmu kulturowego. Czym jest „dyskurs” (czyli jedna prawda) jest on klasycznym wytworem marksizmu, który język i komunikowanie są narzędziem ideologii komunistycznej. Za jego sprawą, niewielka grupa może zdobyć hegemonię. Duże zróżnicowane grupy mają zwykle słabiej zidentyfikowane cele. Ich liczebność daje poczucie siły, ale są bardziej pasywne i tolerancyjne. Tak się stało z Solidarnością. W początkowej fazie walki z komunizmem porwała ona prawie cały naród. Niestety, swojej mocy nie wykorzystała w dalszej walce o wolność. Została uśpiona. Natomiast ze swoją aktywnością wkroczyli komuniści i zdobycze transformacji ustrojowej podporządkowali sobie.