X Narodziny postkomunizmu
Narodziny postkomunizmu. Jak PZPR przepoczwarzyła się w SLD. „Nie był to koniec jej wpływów, pieniędzy i ludzi”
Pod koniec stycznia 1990 r. uczestnicy XI zjazdu PZPR odbywającego się w Sali Kongresowej w Warszawie przyjęli uchwałę o zakończeniu działalności partii. Nie był to jednak koniec jej wpływów, pieniędzy i ludzi. Pod hasłem „socjaldemokracji” dawny aparat władzy sprawnie przeszedł polityczną metamorfozę, wracając do rządów szybciej niż wielu się spodziewało.
„Przyjęliśmy uchwałę o zakończeniu Partii, która, moim zdaniem, niezależnie od tego wszystkiego, co było powiedziane o niej, co ja wczoraj powiedziałem, odegrała wielką historyczną rolę – czy się komuś podoba, czy nie – w życiu narodu polskiego, co więcej – wrosła w jego świadomość. I dziś, żegnając się z nią, wcale nie uważam, że kładziemy ją do trumny, tylko zamykamy pewien rozdział historii, pogmatwanego wprawdzie, ale także bogatego w twórcze osiągnięcia polskiego rewolucyjnego ruchu robotniczego.
Mówił Mieczysław Rakowski podczas ostatniego XI Zjazdu PZPR.
< PZPR odegrała wielką historyczną rolę, … także bogatego w twórcze osiągnięcia polskiego rewolucyjnego ruchu robotniczego.> …PZPR, agenda sowieckiego reżimu, zatrzymała rozwój Polski na dziesięciolecia. Gdyby Polacy mogli stanowić o sobie samodzielnie, to po wojnie moglibyśmy się rozwijać równolegle z Zachodem. Polska i inne kraje, które stały się koloniami sowieckimi, zostały odgrodzone od zachodniego świata „Żelazną Kurtyną” i „Murem Berlińskim”. Została narzucona agenda komunistyczna, której źródła ideowe pochodzą od „Manifestu Komunistycznego” Marksa i Engelsa” oraz komunistów Sowieckich reprezentowany przez Lenina. Tak to była wielka historyczna rola naznaczona krwią Żołnierzy Wyklętych, zrywów wolnościowych i wreszcie ofiar Stanu Wojennego. Idee komunistyczne nadal są kultywowane i stosowane, lecz w „nowoczesnej formie zachodniej”.
Teraz z perspektywy czasu, czy jesteście w stanie wymienić chociaż jedno twórcze osiągnięcie Polskiego rewolucyjnego ruchu robotniczego? To jest szczyt hipokryzji powoływać się na ruch robotniczy a robotnik był ofiarą ruchu rewolucyjnego! Tak właśnie była wyzwalana klasa robotnicza „Młotem i sierpem”
Społeczeństwo mówi: „Nie”
Wybory czerwcowe 1989 r. okazały się politycznym trzęsieniem ziemi. Zwycięstwo Solidarności w puli mandatów otwartych i klęska kandydatów PZPR w Senacie jednoznacznie pokazały skalę społecznego sprzeciwu wobec komunistów. Choć dzięki ustaleniom okrągłego stołu PZPR zachowała formalne wpływy, straciła inicjatywę i w praktyce stała się zależna od strony solidarnościowej. Wynik wyborów przesądził o upadku „jedynie słusznej partii” i uświadomił kierownictwu, że utrzymanie dotychczasowego porządku nie jest możliwe.
Jednocześnie aparat państwowy pozostawał gotowy do działania. Jeszcze po wyborach w MSW sporządzono instrukcje przewidujące internowania na wypadek ponownego wprowadzenia stanu wojennego, a gen. Henryk Dankowski domagał się akt nowo wybranych parlamentarzystów, będących w przeszłości tajnymi współpracownikami resortu. Do dziś nie wiadomo, czy realnie rozważano siłowe zatrzymanie reform.
Za zgodą PZPR 12 września w 1989 r. powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego, obejmując władzę w warunkach głębokiego kryzysu gospodarczego, galopującej inflacji i powszechnego oczekiwania na zerwanie z przeszłością, przy jednoczesnej niepewności co do kierunku zmian
Kryzys w partii
PZPR wchodziła w 1990 r. wewnętrznie rozbita i ideowo skompromitowana. Odpowiedzialność za stan gospodarki, represje z czasów PRL oraz nieprzeprowadzenie – przez dekady -reform uczyniły z niej symbol upadłego systemu. Kryzys pogłębiały masowe odejścia członków, konflikty frakcyjne oraz akcje przejmowania partyjnych lokali przez KPN i NZS, mające na celu wyparcie komunistów z przestrzeni publicznej. Próby utrzymania partii przy życiu kończyły się fiaskiem, a świadomość historycznej klęski stawała się powszechna.
W strukturach PSPR ścierały się różne nurty: reformatorzy skupieni wokół Ruchu 8 Lipca oraz bardziej konserwatywny Ruch Ludzi Pracy, bazujący na działaczach OPZZ. Kierownictwo partii do końca próbowało narzucić własną interpretację wydarzeń. W oświadczeniu biura Politycznego z 23 stycznia 1990 r. stwierdzono, że to „demokratyczne siły w łonie PZPR” otworzyły drogę do pokojowych reform. Jednak już sześć dni później 29 stycznia 1990 r., Mieczysław Rakowski wypowiedział słowa: ”Sztandar PZPR wyprowadzić”, a delegaci XI Zjazdu przyjęli uchwałę o zakończeniu działalności partii, formalnie zamykając ponad czterdziestoletnią historię.
Pomost SdRP
Już następnego dnia rozpoczął się zjazd założycielski Socjaldemokracji Rzeczpospolitej Polskiej. Na jej czele stanęli Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller i Mieczysław Rakowski. SdRP przejęła większość struktur, kadr i majątku PZPR, deklarując kontynuację „reformatorskiego” nurtu dawnej partii, a jednocześnie podkreślając przywiązanie do demokracji i gospodarki rynkowej. Socjaldemokratyczna retoryka miała odciąć nowe ugrupowanie od skompromitowanego komunizmu, choć ciągłość personalna była oczywista. Równolegle powstała Polska Unia Socjaldemokratyczna z Tadeuszem Fiszbachem na czele, która ogłosiła zerwanie z PZPR. Część dawnego kierownictwa wycofała się z polityki, lec posłowie byłej partii utworzyli w Sejmie Polski Klub Lewicy Demokratycznej, pozostając istotną siłą parlamentarną.
Rozpad PZPR mógł ułatwić przyspieszenie przemian systemowych, gdyż formalnie zniknęła jedna ze stron porozumień okrągłostołowych. Kluczowa jednak okazała się zachowawcza postawa rządu Tadeusza Mazowieckiego. Symboliczne gesty w większości przypadków nie szły w parze z głębokimi reformami. Instytucje dawnego państwa zmieniły nazwy, zachowując kadry i struktury. Dotyczyło to m. in. Przekształcenia milicji w Policję czy Służby Bezpieczeństwa w Urząd Ochrony Państwa. Weryfikacja służb objęła tylko część funkcjonariuszy i w niewielkim stopniu doprowadziła do realnej wymiany kadr.
W tym samym czasie niszczono dokumentację związaną ze zbrodniami komunistycznymi, dziesiątki tysięcy kart ewidencyjnych MSW oraz protokoły Biura Politycznego z lat 80.
Głębokich zmian nie przeprowadzono również w mediach publicznych, gdzie poza najbardziej skompromitowanymi twarzami zachowano dawne zespoły redakcyjne, które były odpowiedzialne za produkcję kłamliwej propagandy w latach 80 XX wieku. Kunktatorstwo nowej elity władzy stało się jednym z głównych obciążeń początku transformacji.
W każdej dziedzinie życia społecznego i gospodarczego usadowili się komuniści, którzy nie wyparli się „ideałów komunistycznych”. ale przekazują je z pokolenia na pokolenie.
Moskiewskie pożyczki na ratunek
Choć przynależność do PZPR stawała się politycznym balastem, SdRP zachowała zwartą strukturę i przetrwała kryzys z wiosny 1990 r. Odejście z rządu ostatnich ministrów dawnej partii zbiegło się z tzw. wojną na górze między Mazowieckim a Wałęsą, co skutecznie zahamowało proces dekomunizacji i dało postkomunistom nowy oddech. W tych warunkach mogli oni spokojnie konsolidować zaplecze organizacyjne i finansowe.
W chwili rozwiązania PZPR była właścicielką 36 spółek z ograniczoną odpowiedzialnością z centralną Agencją Gospodarczą na czele. Ostatni szef partii – Mieczysław Rakowski – przekazał agencji z partyjnej kasy 9 mld ówczesnych zł, nie zważając na to, że w istocie był to majątek państwowy. Na początku 1990 r. większość tych spółek przejęła SdRP, która dodatkowo zasilała je znacznymi środkami o niejasnym pochodzeniu. Tak powstał nieformalny „holding towarzyski” – biznesowe zaplecze formacji wyrosłej na gruzach PZPR.
Jednym ze źródeł finansowania były zagraniczne konta PZPR, zasilane dochodami z państwowych transakcji dewizowych PRL. Innym – jednym z ważniejszych – była tzw. pożyczka moskiewska.: w styczniu 1990 r. wysłannicy Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego z naruszeniem polskiego prawa dewizowego przekazali Rakowskiemu 1,2 mln dol. Wkrótce potem Leszek Miller i skarbnik SdRP Wiesław Huszcza zabiegali w Moskwie o kolejne wsparcie - 50 mln rubli dla Agencji Gospodarczej SdRP. Losy tej pożyczki i wspólnych przedsięwzięć gospodarczych pozostają niejasne.
Równolegle trwało systematyczne uwłaszczanie nomenklatury. Jeszcze przed upadkiem PRL partyjni dygnitarze wchodzili do spółek z kapitałem zagranicznym i korzystali z ustaw z 1989 r. o komercjalizacji i prywatyzacji. Po wyborach 4 czerwca 1989 r. struktury PZPR na masową skalę zaczęły tworzyć własne przedsiębiorstwa, które stały się kanałem transferu majątku państwowego do prywatnych rąk. Beneficjentami tych ruchów byli między innymi Leszek Miller, Aleksander Kwaśniewski, Józef Oleksy, Marek Siwiec, Jerzy Szmajdziński. Połączenie polityki i biznesu powstałego w ramach tzw. pełzającej prywatyzacji stało się jednym z fundamentów ekonomicznej siły środowiska postkomunistycznego w III RP.
Osobnym rozdziałem w historii tajemniczych operacji finansowych aparatu władzy PRL pozostawał Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. W tę sprawę uwikłane były osoby z wywiadu Wojskowego PRL, które wspierały finansowo media związane z SdRP.
„Powinniśmy z całą mocą podkreślić nasze więzi z Rosją. Nawoływanie do wycofania Armii Radzieckiej niczemu dobremu nie służy” – mówił Leszek Miller za rządów Tadeusza Mazowieckiego. Miller to polityk, który odpuszczając „Balt ic Pipe” zrezygnował na dwa dziesięciolecia z uniezależnienia Polski od Rosyjskiego gazu. Narodowe Siły Zbrojne nazywał sojusznikami Hitlera i pogromcami Żydów. Protestował, że PO za słabo pałuje uczestników Marszu Niepodległości, jest zwolennikiem małżeństw homoseksualnych i „tęczowych piątków” w szkołach. Komunista „książkowy”.
W wyborach samorządowych w maju 1990 roku SdRP poniosła wyraźną porażkę. Zdecydowanie zwyciężyli kandydaci komitetów obywatelskich oraz formalnie niezależni, wśród których często znajdowali się dawni działacze PZPR. Również w wyborach prezydenckich w 1990 r. kandydat SdRP Włodzimierz Cimoszewicz zdobył jedyne 9,2 % głosów i nie wszedł do II tury.
W pierwszej połowie 1991 r. postkomuniści zaczęli stopniowo odbudowywać pozycję, korzystając z narastającej frustracji społecznej. Oprócz tego kontynuowano tworzenie „niezależnych” alternatyw. W marcu zarejestrowano Partię X Stanisława Tymińskiego, a jej pierwszy zjazd odbył się w atmosferze niemal konspiracyjnej. W kierownictwie ugrupowania znaleźli się byli działacze PZPR, m. in. Józef Kossecki.
Równolegle SdRP utrzymywała bliskie kontakty z towarzyszami Sowieckimi. Spotkania Rakowskiego z Gorbaczowem oraz rozmowy działaczy SdRP z późniejszymi uczestnikami moskiewskiego puczu Janajewa z sierpnia 1991 r., w których polscy komuniści ostrzegali przed naśladowaniem ich transformacji, pokazywały, że lojalność wobec demokratycznych przemian były co najmniej niejednoznaczna. Po klęsce puczu te kontakty ograniczono, lecz ich wcześniejszy charakter rzucał cień na deklaracje o pełnym zerwaniu z przeszłością.
Pierwsze w pełni wolne wybory parlamentarne w 1991 r. przyniosły rozdrobniony sejm i polityczny chaos. Sojusz Lewicy Demokratycznej, czyli koalicja ugrupowań wywodzących się z PZPR, skupiona wokół SdRP zdobyła 11,99% głosów, co przy 12,32% zwycięskiej Unii Demokratycznej stanowiło wystarczający wynik, by pozostać trwałym i silnym elementem polskiej sceny politycznej. Konflikty w obozie postsolidarnościowym oraz niestabilność rządów sprzyjały stopniowej rehabilitacji dawnych elit w oczach wyborców.
Transformacji ustrojowej towarzyszył głęboki kryzys gospodarczy i spadek poziomu życia. Wiele osób miało poczucie, że na zmianach skorzystała jedynie wąska grupa, podczas gdy większość społeczeństwa ponosiła ich koszty. Brak rozliczeń z przeszłością, zaniechanie lustracji i upadek rządu Jana Olszewskiego pogłębiły deficyt sprawiedliwości. W tej atmosferze SLD, stojąc z boku postsolidarnościowych sporów i wylewając krokodyle łzy nad upadkiem państwa, konsekwentnie budowało swoją pozycję, przygotowując grunt pod powrót do władzy w przyszłości. Postkomuniści bezwzględnie wykorzystywali zarówno przewagę finansową, jak i medialną nad konkurencją. Jednocześnie środowisko dawnej PZPR bardzo szybko ponownie się skonsolidowało, podczas gdy obóz postsolidarnościowy niszczyły coraz ostrzejsze spory. Katastrofa była kwestią czasu.
Powrót do władzy
W wyborach parlamentarnych 1993 r. zwyciężył Sojusz Lewicy Demokratycznej, co oznaczało symboliczny powrót do władzy postkomunistów zaledwie cztery lata po upadku PRL. SLD uzyskał 20, 4% głosów, a PSL – 15,4%, co pokazało rozczarowanie społeczeństwa transformacją oraz konfliktami w obozie postsolidarnościowym. Sukces PRL-owskich „elit” był jednak w dużej mierze efektem nowej ordynacji wyborczej, która wyeliminowała z parlamentu wiele mniejszych ugrupowań i pozbawiła reprezentacji ponad 30% wyborców.
Premierem został Waldemar Pawlak, a Aleksander Kwaśniewski, faktyczny lider obozu władzy, konsekwentnie budował swoją popularność, co dwa lata później przyniosło mu zwycięstwo w wyborach prezydenckich. Rząd- mimo wewnętrznych napięć – stopniowo odtwarzał dawne układy personalne i hamował reformy instytucjonalne, napotykając słaby opór ze strony opozycji. Rosnąca stabilizacja gospodarcza oraz częściowe zaspokojenie oczekiwań społecznych osłabiły sprzeciw wobec demokratycznej legalizacji komunistów. Wyrazem pewności siebie władzy było umorzenie śledztw dotyczących „moskiewskich pieniędzy” oraz zaniechanie rozliczeń kluczowych decyzji aparatu PZPR z lat 80., co symbolicznie zamknęło etap prób ociągnięcia do odpowiedzialności funkcjonariuszy dawnego systemu.
Koniec PZPR i utworzenie SdRP, a następnie SLD, to historia fasadowej zmiany, która pozwoliła postkomunistycznym układom na zachowanie władzy mimo transformacji ustrojowej. Zmieniły się nazwy, hasła i symbole, lecz osoby i struktury dawnego systemu utrzymały wpływy, dostosowując się do nowych realiów. To, że także dziś politycy tego środowiska odgrywają kluczowe role w państwie – jak wybrany na stanowisko marszałka Sejmu Włodzimierz Czarzasty – świadczy o niezwykłej trwałości postkomunistycznego establishmentu w III RP. I to jest najsmutniejsze w całej historii.
Komuniści uważają , że tylko oni mają wszelkie prawa do rządzenia państwem, Europą i światem!