Historia i Współczesność

Jak nasza przeszłość wpływa na naszą terażniejszość

           

VIII Drugie oblicze transformacji ustrojowej

     
       

          Opublikowano: 13.06.2026       

             
           
        VIII  Drugie oblicze transformacji ustrojowej     
     
       

VIII Drugie oblicze transformacji ustrojowej

Tajemnice polskiej transformacji komunizmu w postkomunizm
 Prosimy o uważne przeczytanie tego artykułu. Pomoże on zrozumieć jaki związek ma aktualna sytuacja polityczna w Polsce z ustrojem, który zbyt pochopnie uznaliśmy za miniony. Zachęcam do pogłębienia wiedzy na tematy, które pomogą lepiej zrozumieć obecne zagrożenia dla naszej Ojczyzny.
 Artykuł ten dedykuję tym, którzy twierdzą, że komunizmu w Polsce nie ma!

Fakty, które warto znać
Bez pewnego rozeznania mechanizmów naszej transformacji ustrojowej trudno jest dokonać właściwych wyborów politycznych. Tak więc wydarzenia sprzed 30 lat wciąż wpływają na nasze życie. Warto więc zrozumieć istotę wówczas zachodzących procesów.
 „Prawda została już ustalona i żadne fakty jej nie zmienią” – to słynne zdanie dziennikarki odnosiło się do tragedii smoleńskiej, ale identyczny pogląd obowiązuje na temat transformacji ustrojowej. Jednak mimo spalenia archiwów, ciągle wychodzą nowe fakty i coraz trudniej jest przekonać Polaków, że „Wałęsa przeskoczył płot i obalił komunę”, a przy „okrągłym stole Polak Polakowi bezkrwawo oddał władzę”…
 Praca dr Jerzego Targalskiego pt. „Służby specjalne i pieriestrojka” wykazała, że „analogii” Wałęsy istniały też w innych krajach. W książce o podtytule „Rola służb specjalnych i ich agentur w demontażu komunizmu w Europie sowieckiej”. Targalski udowadnia, że komuniści starannie przygotowali się do swego „upadku”, a rzeczą podstawową było wytworzenie i uwiarygodnienie (np. przez represje) kadr przewidzianych do objęcia kluczowych stanowisk w przyszłej „demokracji’.
 Budowę „społeczeństwa obywatelskiego” rozpoczęto od zainicjowania organizacji ekologicznych i pacyfistycznych – partie polityczne wytwarzano w drugiej kolejności.
 Tragedia Ukrainy i nasze obecne problemy z pozostałościami komunizmu, wynikają z faktu, że II Wojna Światowa, którą kraje demokratyczne toczyły o przetrwanie zachodniej cywilizacji, nie została rozstrzygnięta.
 Amerykański generał George Patton uważał, że II Wojna Światowa została przegrana (pokonaliśmy jednego wroga ludzkości, ale umocniliśmy drugiego gorszego). Dlatego wraz z premierem Wielkiej Brytanii W. Churchillem był zwolennikiem kontynuowania walki o zwycięstwo demokracji.
Świat demokratyczny zderzył się z wrogimi działaniami sowieckiej agentury natychmiast po zakończeniu II Wojny Światowej. Aby wojny w przyszłości nie były możliwe, powołano Organizację Narodów Zjednoczonych (1945), której szefem został najbliższy doradca prezydenta D. Roosevelta – Alger Hiss, agent sowiecki ps. „Ales”
 III program Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (KPZR) z 1961 roku zakładał, że „wyzwolony” musi być cały świat, bo pozostawienie nawet jednego kraju kapitalistycznego będzie groźne dla ZSRR – „wykopiemy ostatni słup graniczny, będziemy kąpać się w Gangesie”
- słowa pieśni komsomolców. Konieczność opanowania świata miała wynikać z obiektywnego prawa historii – po kapitalizmie musiał nastąpić komunizm.
„Komunizm, który inspirował rzesze ludzi obietnicą świata „bez wyzysku człowieka bez człowieka”, okazał się najbardziej zbrodniczym systemem w dziejach ludzkości, ale ciągle komunistów traktuje się ze zrozumieniem, bo „mordowali w słusznej sprawie” i uwolnili świat od Hitlera”. Ofiar komunizmu było ok. 100 mln – nazizmu „tylko” 25.  
 Teraz też relatywizuje się działania o charakterze komunistycznym, mówi się, że nam nie zagraża i właściwie w Polsce już nie istnieje. To jest tragiczny błąd myślowy. Działania dzisiejszego rządu mają znamiona zaczerpnięte z „zachodniej ideologii komunistycznej”
(o tym szerzej w następnych artykułach).
Natychmiast po zajęciu Polski, równolegle z „neutralizacją” ocalałych resztek polskiej inteligencji, sowieci zaczęli wytwarzać swoje elity. Właśnie te nowe elity – intelektualne, administracyjne i finansowe, są najtrwalszym elementem obecności komunizmu w dzisiejszej rzeczywistości.
Ich szczególną cechą jest „gen uległości” – niewiara w możliwość istnienia podmiotowej Polski i szukanie oparcia w patronach zewnętrznych.
Gdy stało się jasne, że założenia III programu KPZR (prześcignięcie poziomu życia rozwiniętych krajów) nie mają szans realizacji, a niewydolny system gospodarczy ograniczałsiłę militarną, postanowiono skostniałe doktryny i przejść na gospodarkę rynkową.
 Kierownictwo sowieckie nie zrezygnowało z planów opanowania całego świata, jednak zaczęto mówić o „pokojowym współistnieniu”, a później przeprowadzono tzw. „pierestrojkę” (przebudowę), dzięki której komunizm zyskał swą wyższą, zakamuflowaną formę – czyli postkomunizm, było to gigantyczne oszustwo, którego celem było przekonanie ludzi Zachodu, że komunizm im już nie zagraża. Polacy też uznali, że komunizm nam nie zagraża. Stworzono
 system pozornej demokracji, w której mimo zmian ekip rządzących, faktyczna władza pozostawała w rękach komunistów (W. Gomułka: raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy).
 Pierwsze znaki przygotowań do sowieckiej „pierestrojki można znaleźć pod koniec lat 60 – nastąpiła zmiana filozofii w tajnych służbach. Stopniowo odstąpiono od brutalnych represji na rzecz „zarządzania postrzeganiem” czyli skorzystania z „teorii krytycznej” zachodniego komunizmu. Od szpiclowania – na rzecz agentury wpływu. Niepomiernie wzrosła rola „inżynierów dusz” – dziennikarzy.
 Szef KGB A. Szelepin zalecił: Przygotowanie fałszywej opozycji podczas wprowadzania transformacji ustrojowej. Wykorzystywanie agentów wpływu, rekrutujących się spośród wybitnych pisarzy, naukowców, przedstawicieli związków zawodowych, narodowców (Mencen, Braun?) i przywódców religijnych.
 Z inicjatywy KGB w Helsinkach powołano Konferencję Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, a jej celem miało być rozbrojenie i budowa wzajemnego zaufania. Faktycznie chodziło o osłabienie czujności państw zachodnich i rozpoznanie ich polityki.
 Choć najistotniejszy był „pierwszy koszyk, czyli rozbrojenie”, ważniejszy dla KGB był „trzeci koszyk dotyczący praw człowieka”. Umożliwił powstanie kontrolowanej opozycji w krajach komunistycznych. Po wieloletnim uwiarygodnianiu „dysydenci” posłużyli do pozorowania demokracji w pierestrojce.
 Fałszywa opozycja okazała się nadzwyczaj użyteczna w manipulowaniu „Solidarnością”.
 Ogromny rozrost „Solidarności” (10 mln!) w 1980 roku spowodował utratę kontroli operacyjnej nad procesem. Nastąpiła seria konsultacji z sowietami w Białowieży i decyzja o siłowej likwidacji związku. Potrzebne było 8 lat i stan wojenny, zanim służby „wyprostowały” sytuację i przeprowadziły „pierestrojkę” na swoich warunkach.
 Niektórzy działacze „Solidarności” zrobili wielką karierę w III RP. Michał Boni (TW ZNAK) „mózg Platformy” i eurodeputowany, Władysław Frasyniuk długoletni poseł, właściciel firmy transportowej, który „wyjechał z podziemia kolumną ciężarówek” (słowa Andrzeja Gwiazdy), Bogdan Borusewicz dysponent „podziemnych” pieniędzy Solidarności, długoletni marszałek senatu. Jerzy Milewski (TW „FRANCISZEK”) był przewodniczącym Biura Bezpieczeństwa Narodowego przy prezydencie Wałęsie (TW BOLEK) i prezydencie Kwaśniewskim (TW ALEK).
 Tuż przed wprowadzeniu stanu wojennego Jerzy Milewski został wysłany na czele władz „Solidarności” do Nowego Jorku. Po 13 grudnia 1981 r nie wrócił do kraju, lecz założył w Brukseli Biuro Koordynacyjne Solidarności, a woził je do Gdańska TW „Irmina” Zdzisław P. Miliony dolarów zostały przechwycone przez SB. (Szefem SB w latach 1981 – 1990 był Czesław Kiszczak. Aż z 8 – letnim wyprzedzeniem komuniści przygotowywali kadry, którym zamierzali przekazać władzę.

Znający plany komunistów Anatolji Golicyn (były agent KGB) pisał już w 1984 roku, że „Solidarność zostanie reaktywowana i nastąpi „zgoda narodowa” – powstanie rząd koalicyjny, w którym znajdą się „konstruktywni opozycjoniści”, reformatorzy partyjni”, katolicy i kilku liberałów”. Dokładnie tak się stało pięć lat później przy ustaleniach „Okrągłego Stołu”.

Szef SB gen. Kiszczak był centralną postacią polskiej „pierestrojki” – wytwarzał „społeczeństwo obywatelskie”, budował „scenę polityczną” – animował wszystkie postacie zaangażowane w ten proces. Dlatego można wierzyć wdowie po Kiszczaku, gdy twierdziła, że jej mąż wprowadził w Polsce demokrację”, a „Wałęsa zawdzięcza Nobla mężowi”.
 Cz. Kiszczak: „Spokojnie towarzysze. Scenariusz okrągłego stołu napisała partia, a jego realizacja przebiega niezmiennie na warunkach przez nas dyktowanych”.
 Cz. Kiszczak o budowie sceny politycznej: „SB może i powinna kreować różne stowarzyszenia, czy nawet partie polityczne, głęboko infiltrować istniejące. Gremia kierownicze tych organizacji, muszą być przez nas operacyjnie opanowane. Musimy sobie zapewnić oddziaływanie na te organizacje, kreowania ich działalności i polityki (1990 r).
 
 „Największe oszustwo w dziejach ludzkości” tak nazwał „pierestrojkę” brytyjski sowietolog Christopher Story. Story wskazał dezinformację jako podstawowe narzędzieosiągania celów politycznych przez ZSRR. Story uważał, że rozszerzenie NATO i UE ułatwiło formalnie „upadłym” sowietom sterowanie procesem destrukcji zachodnich demokracji przez infiltrację rządów i mediów stosując również „wojnę hybrydową” i ostrzegał, że Unia Europejska będzie użyta do stopniowego ograniczania suwerenności państw narodowych.
 Podczas gdy świat cieszył się z „końca historii”, sowietolog ostrzegał: „Przestać pomagać, zakończyć współpracę gospodarczą prowadzącą do uzależnienia i zbroić się”.
Story nazwał „demokratyzmem” system, w którym są partie, są wybory, ale zawsze wygrywa KGB, bo wszyscy kandydaci są ich nominatami. „Demokratyzm” funkcjonował perfekcyjnie kilkanaście lat, aż do roku 2005, gdy wygrał PiS. Był to szok dla twórców systemu, stąd drastyczna decyzja o likwidacji „ekipy Kaczyńskich”.
 Jedyną partią antysystemową w pierwszych wyborach była partia Porozumienie Centrum Jarosława Kaczyńskiego. Nie było w niej agentów, więc nie było możliwości „operacyjnego oddziaływania i kreowania jej polityki. Kaczyński stojąc w” poprzek pierestrojki” zderzył się z całą potęgą sowieckich służb i stał się „czarnym ludem” Europy. Dlatego jest przedmiotem furiackich ataków trwających do dziś.
Jarosław Kaczyński w debacie telewizyjnej w 1993 r. powiedział, że w Polsce nigdy nie będzie kapitalizmu, bo istotą kapitalizmu jest wolna konkurencja, zaś komuniści na starcie mają olbrzymią przewagę.

Jako koniec komunizmu w Polsce uważa się dzień wyborów 4 czerwca 1989 roku, a symboliczna „gruba kreska” premiera Mazowieckiego stała się cezurą oddzielającą komunizm od postkomunizmu.
 Byli członkowie PZPR stali się największymi beneficjentami przemian i dzięki tzw. „prywatyzacji nomenklaturowej” przejęli znaczną część majątku narodowego.

 Po demontażu komunizmu Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZPR), która sprawowała władzę przez 45 lat, straciła paliwo ideologiczne i zaczęła się rozpadać. W listopadzie 1989 r. z Izraela przybył Szimon Peres z misją ratowania partii komunistycznej w Polsce. Zalecił zmianę nazwy i obiecał przyjęcie do Międzynarodówki Socjaldemokratycznej, której był wiceprzewodniczącym (działania izraelskiego polityka aprobował przewodniczący Niemiec – Willy Brandt – kanclerz RFN w latach 1974 – 1996).
 29 stycznia 1990 r. rozwiązano PZPR, równocześnie powołując Socjaldemokrację Rzeczpospolitej Polskiej i ten dzień i ten dzień jest ważną datą przejścia do postkomunizmu (słynne – „wyprowadzenie sztandaru”).
 Także Rosja wsparła SdRP, udzielając „pożyczki moskiewskiej” (1,2 mln $), a więc widać wspólny niemiecko – rosyjsko – izraelski interes we wspomaganiu staro – nowej partii internacjonalistów luźno przywiązanych do polskości.

Pogromcami prób dekomunizacji byli sędziowie Andrzej Zoll i Jerzy Stępień, a utworzony w 1985 r. Trybunał Konstytucyjny jako bezpiecznik przeciw aktom prawnym niekorzystnym dla komunistów, zadziałał perfekcyjnie.
 Spośród krajów bloku sowieckiego, tylko w Polsce i Mołdawii nie przeprowadzono w żadnej formie dekomunizacji, czyli pozbawienia przywilejów i wpływu na życie publiczne osób uwikłanych w działalność komunistycznych służb
 Wielkim przeciwnikiem dekomunizacji i lustracji był redaktor naczelny Gazety Wyborczej Adam Michnik, a gazeta roztaczała „parasol ochronny” nad komunistami. On z kolei miał ochronę w postaci życzliwych sądów.

Tygodnik „Gazeta Polska”
Doszło do zatarcia różnic między obalaczami a utrwalaczami komunizmu. Jakoś to wszystko tak się poprzenikało, że po wyborach „obaleni” komuniści nadal współrządzili państwem razem z utrwalającymi ich standardy obalaczami. Tak się rzeczy mają także w domenie akademickiej, gdzie niestety nie tworzą się choć powinny się tworzyć, fundamenty zarządzania nowoczesnym, suwerennym państwem. Rozbito zespoły niewygodnych mistrzów i uczniów, którzy mogli zbudować prawdziwie niezależną elitę intelektualną, dobrano sobie amatorów postępu tytularnego, ale moc twórcza się nie wzmogła. Pozostała ciągłość elit „naszych” profesorów, ciągłość naboru „samych swoich”, a styl działania i jego efekty były wciąż jak w PRL-u. Przyzwolono na brak rozliczeń, utrzymanie personalnego status quo, wykluczając tych, którzy do takiego patologicznego systemu się nie nadawali zarówno przed transformacją, jak i po niej. Z dziejów uczelni wymazano komunizm i usuwano wszelkie ślady akceptacji nikczemnego postępowania, czyli utrwalania najważniejszych obowiązków komunistów, aby nie burzyć rzekomo heroicznej przeszłości, nie bacząc na to, że „kto nie pamięta przeszłości, skazany jest na jej powtórzenie”, i mamy to co mamy.

< Kreatorami przebiegu transformacji ustrojowej w postkomunizm byli głównie działacze KGB przy współudziale SB.
<Marksistowska „teoria krytyczna” była wykorzystywana do wprowadzania fałszywej opozycji i agentów wpływu w postaci: pisarzy, artystów, naukowców, ludzi kultury - „marksizm kulturowy”
< „Korzyści” z pierestrojki; dalszy ciąg systemu socjalistycznego w nowych warunkach gospodarki kapitalistycznej
<Wielkie fortuny nomenklatury postkomunistycznej
<Gotowość przyjęcia komunizmu zachodniego.

Pamiętajmy przeszłość i wyciągajmy strategiczne wnioski; Pogońmy szerzące się zło w najbliższych wyborach!