VII Stan wojenny
VII Stan wojenny
To była wojna przeciwko Polakom o władzę nad Polakami
W roku 1981 komuniści wprowadzili stan wojenny, by złamać kręgosłup „Solidarności”, by stłumić polskie dążenie do wolności. Przeprowadzili masową represję charakterystyczną w okresie stalinizmu. Utrącone zostały na lata marzenia o wolnej Polsce.
Stan wojenny został w Polsce wprowadzony 13 grudnia 1981 roku na terenie całej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, został zawieszony 31 grudnia 1982 roku a zniesiono go 22 lipca 1983 roku.
Stan wojenny miał dwojakiego rodzaju cel: Zniszczyć ruch I Solidarności i zabić w polskim narodzie nadzieję w dążeniu do prawdziwej suwerenności i niepodległości naszej Ojczyzny, a także ochrony jej dotychczasowego kierownictwa i utrzymaniu jawnej bądź ukrytej „wałęsowsko – jaruzelskiej” kontroli nad związkiem. I te cele zostały osiągnięte. Internowano 10 tysięcy osób, zabito bezpośrednio przeszło 100, a ile pośrednio do dziś nie jesteśmy w stanie policzyć. Zmuszono w latach 1981 – 1983 do emigracji przeszło milion najbardziej patriotycznych Polaków, którzy mogli budować naszą Ojczyznę, mogli stanowić elitę narodu. Kiedy z dzisiejszej perspektywy wspominamy wydarzenia stanu wojennego trudno uwierzyć, że tak skrajne środki represji zastosowano przeciwko obywatelom europejskiego państwa domagającym się niezależnych związków zawodowych. Użycie czołgów, wozów opancerzonych, patroli wojskowych, godziny policyjnej, ataków uzbrojonych zomowców przeciwko strajkującym w państwowych zakładach pracy, internowanie, uwięzienie i bicie tysięcy obywateli tylko po to, by ograniczyć niezależność związku zawodowego „Solidarność”, wydaje się skrajnym nonsensem. Na absurdalność tej sytuacji składają się dodatkowe, liczne restrykcje; zakaz podróżowaniu po kraju, wyłączone a potem podsłuchiwane telefony, wkroczenie wojska do radia i telewizji, zakaz strajków i demonstracji, zawieszenie związków zawodowych i organizacji społecznych czy wprowadzenie komisarzy wojskowych do zakładów pracy.
Swoistym „czarnym sukcesem” było to, że nie Armia Czerwona lecz polskie wojsko, milicja i służby bezpieczeństwa „zaprowadziły porządek” w Polsce. Dyskusja o tym czy był to zamach wojskowy, kryzys w strukturach partii, czy „mniejsze zło”, zaciera istotę. Zasadniczym celem było zachowanie władzy PZPR nad Polakami i podtrzymanie naszej zależności od ZSRS, co w praktyce oznaczało kontynuację totalitarnego charakteru PRL. Teoria „mniejszego zła”, zgodnie z którą zawsze jest rodzimy oprawca od sowieckiego okupanta, przekonywała, bo u jej podstaw tkwiło prawdziwe, tragiczne doświadczenie Polaków. Pamięć o początkach PRL, gdy sowieckie wojska i służby specjalne „pomagały” instalować w Polsce totalitarny system, skutecznie wyznacza granice polskiej wolności.
Przyjmujmy hipotezę, że oprócz celu krótkoterminowego – załatwienia „Solidarności” – wprowadzenie stanu wojennego służyło osiągnięciu celu znacznie ważniejszego, strategicznego; pozwalało władzom PRL przygotować aparat władzy, własne elity i opozycyjne środowiska do przeprowadzenia operacji, którą dzisiaj określamy mianem transformacji ustrojowej PRL w III RP. Zgodnie z tym, stan wojenny został wprowadzony po to, aby dać czas i możliwości przeprowadzenia skomplikowanej, skutecznie kontrolowanej operacji „ograniczonej zmiany systemowej”. Wprowadzenie stanu wojennego stwarzało możliwość przegrupowania sił własnych oraz prowadzenia jeszcze bardziej intensywnej infiltracji środowisk opozycyjnych. Będą szukani solidarnościowcy, którzy ten proces podżyrują. Okres stanu wojennego pozwalał skutecznie łamać kręgosłupy liderów podziemia i paraliżować wolę działania tysiącom przeciwników komunizmu i zwolenników niepodległości Polski. Pozwalało także cierpliwie kształtować elity opozycji i przygotować je do kompromisowego przejęcia władzy w porozumieniu z establishmentem PRL. Innymi słowy, stan wojenny służył przede wszystkim przygotowaniu ludzi, zadań, celów, instytucji i instrumentów dla procesu transformacji.
Przegrupowanie własnych szeregów wprowadzenie stanu wojennego pozwoliło jego twórcom dokonać politycznej weryfikacji składu własnego aparatu władzy i wyłączyć z tego grona tzw. niepewny element. Za „chwiejne postawy, dwulicowość i negowanie konieczności wprowadzenia stanu wojennego” rozwiązano kilkadziesiąt organizacji partyjnych. Odwołano tysiące członków egzekutyw partyjnych, sekretarzy partyjnych POP. Odwołano osoby pełniące funkcje kierownicze w gospodarce, oświacie, na uczelniach. Pracę straciło ok. 1000 dziennikarzy. Usunięto ze stanowisk kilkudziesięciu rektorów, dziekanów i dyrektorów instytutów naukowych. Odwołano dziesiątki sędziów i prokuratorów za sympatię do „Solidarności”.
Szeroko rozumiane struktury władzy objęte nomenklaturą zostały oczyszczone z elementów niepewnych, oznacza to, że ludzie, którzy ją tworzyli zostali wymienieni na osoby bardziej dyspozycyjne wobec autorytarnej władzy. Innymi słowy zastąpiono ich osobami niewrażliwymi na wartości i cele deklarowane przez NSZZ Solidarność, a więc z mniejszym stopniu związanymi z własną wspólnotą narodową. Wymieniono ich na osoby bardziej tchórzliwe i oportunistyczne. Struktury władzy po czystce 13 grudnia tworzyli ludzie gorzej przygotowani moralnie i merytorycznie do budowania demokratycznego państwa. Co więcej, ludzie pełniący w PRL funkcje kierownicze różnych szczebli otrzymali wyraźny komunikat o socjalizacyjnym charakterze – w Polsce funkcje kierownicze przeznaczone są głównie dla ludzi dyspozycyjnych wobec władzy i przekładających posłuszeństwo nad merytoryczne rozwiązywanie problemów.
Rozpoznanie i manipulowanie przeciwnikiem
Stan wojenny to także okres rozwoju służb specjalnych, czyli środowisk dbających by rządzący PRL pozostali u władzy, a obywatele zrezygnowali ze swych obywatelskich praw. W 1973 roku pion SB w MSW posiadał 14990 etaty a w 1985 zwiększył się do 25600 etatów.
Ten wzrost uzasadniany był rosnącymi wpływami opozycji. Jednak zwiększenie liczby funkcjonariuszy służb specjalnych dowodzi tego, że rosnące wpływy opozycji traktowano nie tyle jak merytoryczny problem wymagający systemowego rozwiązania, lecz jako problem „do likwidacji”
Rozwój służb specjalnych w czasie stanu wojennego był zgodnie z proponowaną hipotezą profesjonalnym działaniem na rzecz infiltrowania, kontrolowania, ograniczania, ale także uzależniania od służb specjalnych działaczy opozycji.
Działania SB były w latach stanu wojennego zorientowane nie tylko na represje i likwidowanie podziemnych struktur Solidarności. Znacznie ważniejsze, było prowadzenie pracy operacyjnej spełniającej trzy funkcje; represyjną, informacyjną i manipulacyjną. Celem pracy operacyjnej tak „czułych na rozwój kraju funkcjonariuszy SB było zapewnienie przewagi władzy komunistycznej nad opozycją i jej kontrolowanie. To osiągnięto prowadząc również działalność o manipulacyjnym charakterze.
Kształtowanie elit
Służby Specjalne były szczególnie zainteresowane infiltracją środowiska naukowego i akademickiego. Dlaczego środowiskami akademickimi zajmowały się wszystkie piony i departamenty SB? Odpowiedź nie jest trudna, na uczelniach i placówkach naukowych kształtowano świadomość i postawy polskiej inteligencji, jej postrzeganie rzeczywistości, sposób myślenia, system wartości i normy postępowania. Panowanie nad tymi placówkami było warunkiem panowania nad polskim społeczeństwem, bo to na uczelniach kształceni są nauczyciele, lekarze, inżynierowie, dziennikarze, twórcy, ludzie kultury a także prawnicy, czyli wszystkimi ważniejszymi instytucjami.
Owoce stanu wojennego
Owoce stanu wojennego stały się źródłem wielu problemów w III RP. Nadal trwa – może mniej dramatyczny niż dawniej, ale wciąż żywy - podział na zwolenników „mniejszego zła” akceptujących stan wojenny, oraz jego zdecydowanych przeciwników uważających go za zbrodnię wymagającą potępienia i osądzenia. Ten podział zapoczątkował w III RP destrukcję norm moralnych ich relatywizację, obojętność wobec zła, zdrady i przemocy stosowanej przez władzę wobec politycznych przeciwników.
Rany zostały zalepione, zagłaskane, ale nie zaleczone. Trudno by było inaczej, gdy zwolniono od odpowiedzialności politycznej, moralnej i karnej zarówno autorów stanu wojennego jak i współpracowników reżimu Jaruzelskiego, sprawcy niewyjaśnionych zbrodni nigdy nie byli znalezieni. Wspomnienie stanu wojennego towarzyszy wyrosła z nieukaranej zbrodni, swoista akceptacja dla ówczesnych relacji władza – obywatel.
Zaufanie społeczne – fundament społeczeństwa obywatelskiego spoiwo więzi narodowej i podstawa norm współpracy – zostało po wspomnianym okresie pierwszej Solidarności zniszczone i do dzisiaj nie udało się go odbudować. Nie wiem czy ten owoc stanu wojennego nie jest najbardziej zatrutym i destrukcyjnym źródłem naszej dzisiejszej bierności społecznej. Jak cieszyć się ze zwycięstwa nad twórcami stanu wojennego, gdy uzasadnione są obawy, że służby specjalne dobrze go wykorzystały, by odegrać rolę akuszerów III PRL?
Nie dziwmy się też, że NSZZ Solidarność jest dzisiaj niezależnym, ale tak słabym związkiem zawodowym, że powołanie go w „firmie” kończy się zwolnieniem z pracy tych, którzy ośmielili się podjąć działalność związkową.Dzisiaj również, gdzie rządzą nominaci Platformy, następują zwolnienia działaczy Solidarności.
Fenomen Solidarności i co pozostało z tego ruchu dziś
Strajki robotnicze w Polsce nabrały innego charakteru niż postrzegali to mieszkańcy Europy Zachodniej. W błyskawicznym tempie Solidarność stała się wielkim ruchem społecznym, który łączył wszystkie warstwy: robotników, chłopów, inteligentów i studentów […]. W szczytowym momencie Solidarność liczyła 10 mln członków w 38-milionowym kraju. Jak ta sytuacja była postrzegana przez inne państwa: lewicowy myśliciel francuski Alain Touraine nazwał Solidarność najpiękniejszą rzeczą, jaka przydarzyła się ludzkości w II poł. XX wieku, była ona największym zrywem wolnościowym, jaki pojawił się na świecie po II wojnie światowej. Nazywał ją „totalnym ruchem społecznym”, ponieważ łączyła w sobie trzy wymiary: związkowy, demokratyczny, i narodowy. Upominała się o interesy ludzi pracy, rzucała wyzwanie systemowi totalitarnemu i sprzeciwiała się zniewoleniu ojczyzny przez wrogie imperium.
Fenomen Solidarności polegał również na tym, że była ruchem nawołującym do zmian społecznych bez odwoływania się do przemocy. Inspiracji szukała nie w walce klas, lecz raczej nauce społecznej Kościoła. Wypracowana w Polsce w latach 80, „teologia solidarności” stała się alternatywą dla „teologii wyzwolenia”, która próbowała dochodzić sprawiedliwości społecznej, dopuszczając przemoc.
Solidarność przetrwała najgorszy czas, podtrzymując ducha Polaków i przyczyniając się do upadku komunizmu. Jednak po swym odrodzeniu w 1989 roku nigdy nie powróciła już do poprzedniego stanu. Zapewne w nowych okolicznościach historycznych nie było to możliwe.
W demokracjach parlamentarnych nie ma miejsca na „totalny ruch społeczny”. Doszło jednak do czegoś znacznie gorszego: do roztrwonienia dorobku Solidarności, do wyparcia się samej idei konstytuującej ów ruch, odrzucenia jej jako czegoś wstydliwego i niepotrzebnego…
Gdy na gruzach starego ustroju tworzono nowy ład, ideały Sierpnia ’80 zostały całkowicie zignorowane. Winę za to ponosi duża część elit postsolidarnościowych, nadająca ton życiu politycznemu po 1989 roku. Sprzymierzyła się ona z częścią elit postkomunistycznych, stawiając na turbo liberalizm, na Polskę liberalną” zamiast „Polski solidarnej”.
Pierwszym, który zdefiniował ów podział na „Polskę solidarną” i Polskę liberalną”, był w 2005 roku Lech Kaczyński. Do dziś jego diagnoza pozostaje aktualna.
Konkluzja
- Stan wojenny był realizowany metodami rewolucyjnymi
- W obronie komunizmu dygnitarze partyjni na czele z Jaruzelskim, zdolni byli zrobić wszystko, aby zdobycze komunizmu ocalić
- Stanem wojennym rządziła ideologia komunistyczna
- Gloryfikowanie Jaruzelskiego, przywracanie wysokich emerytur byłym SB -kom, świadczy, że komunizm tak łatwo się nie poddaje i nadal urządza nam Ojczyznę.