VI Walka o niezależne związki zawodowe robotników i rolników
VI Walka o niezależne związki zawodowe robotników i rolników
Dlaczego Polacy muszą ciągle walczyć z wrogiem wewnętrznym - zadajmy sobie to pytanie i poszukajmy rzetelnej odpowiedzi!
W Latach osiemdziesiątych gospodarka PRL wkraczała w stan ostrego kryzysu. Stał się on jedną z przyczyn pojawienia się fali strajków. Strajki wybuchały głównie z powodu braku towarów żywnościowych i przemysłowych w sklepach. Jednak władza polityczna i rządowa nie szukała przyczyny w systemie komunistycznym tylko dalej brnęli w swoją narrację zakłamywania rzeczywistości. Problemy próbowano rozwiązać podwyżkami cen żywności. W czerwcu 1976 roku rząd ogłosił drastyczne podwyżki cen żywności. Natychmiast został zorganizowany wielki protest. Na ulice wyszło około 20 tysięcy robotników. Doszło do zamieszek i walk ulicznych z oddziałami MO i ZOMO. Strajki i zamieszki rozlały się na cały kraj. Wydarzenia te były największym protestem robotniczym w Polsce w 1976 roku i są uważane za jeden z ważniejszych kroków do powstania „Solidarności”. Represje wobec robotników doprowadziły do powstania Komitetu Obrony Robotników (KOR), co stanowiło fundament dla późniejszej opozycji. Ponowne protesty nastąpiły w lipcu 1980 roku. Podłoże strajków było takie samo. Braki artykułów spożywczych i artykułów pierwszej potrzeby. Aby tego było mało władze PRL wprowadziły podwyżkę cen żywności nawet o kilkadziesiąt procent. Dotyczyło to obszaru całej Polski nawet stołówek zakładowych i sklepów. Reakcja społeczeństwa była natychmiastowa. Już tego samego dnia zaczęły się strajki w niektórych zakładach Warszawy, Poznania, Grudziądza, Ursusa, Rzeszowa. Podczas protestów, które nazwano Lubelskim Lipcem, strajkowało około 150 zakładów. Fala strajkowa rozlewała się nadal po kraju.
14 sierpnia zastrajkowała Stocznia Gdańska, w której obok postulatów płacowych zażądano przywrócenia do pracy usuniętych za niezależną działalność w nielegalnych Wolnych Związkach Zawodowych Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy. Gdy dyrekcja stoczni zgodziła [L1] się na te postulaty komitet strajkowy postanowił skończyć strajk. Część robotników pozostała jednak na miejscu, decydując się na kontynuację strajku pod hasłem solidarności z postulatami innych zakładów. Grupa ta powołała Międzyzakładowy Komitet Strajkowy z Wałęsą na czele, który sformułował 21 postulatów strajkowych.
Pierwszy i najważniejszy postulat dotyczył zgody władz na powołanie niezależnych od partii związków zawodowych. 18 sierpnia strajk wybuchł także w Szczecinie, gdzie zorganizowano MKS, który wysuną postulaty podobne do gdańskich.
Na Wybrzeżu Gdańskim rozpoczął się strajk generalny. 21 sierpnia władze wysłały do Trójmiasta nową komisję z Mieczysławem Jagielskim w celu pertraktowania z protestującymi, a do Szczecina udała się podobna komisja z członkiem sekretariatu KC Kazimierzem Barcikowskim na czele.
IV plenum KC PZPR w dniu 24 sierpnia 1980 roku przyjęło koncepcję politycznego rozwiązania konfliktu, ale jednocześnie powołano specjalny sztab z szefem MON gen. Jaruzelskim i ministrem spraw wewnętrznych Mirosławem Milewskim, który miał przygotować plan zdławienia oporu siłą. Tymczasem MKS przyjął pomoc grupy ekspertów, między innymi Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka, którzy doradzali komitetowi w sprawach prawnych i ekonomicznych. Powstawały następne Komitety strajkowe w wielu miastach. Kraj stał na skraju całkowitego paraliżu. W tej sytuacji 30 sierpnia komisja Barcikowskiego podpisała porozumienie z MKS w Szczecinie, a nazajutrz podpisano umowę między MKS gdańskim i komisją Jagielskiego.
Władze uznały wszystkie postulaty strajkujących, łącznie ze zgodą na powstanie „niezależnych samorządnych związków zawodowych” poza strukturą kontrolowanej przez partię Centralnej Rady Związków Zawodowych (CRZZ). Od początku września w całym kraju powstawały niezależne organizacje związkowe, najczęściej na bazie lokalnych komitetów strajkowych.
17 września 1980 r. w Gdańsku przedstawiciele MKS spotkali się by zdecydować o kształcie organizacyjnym ruchu. Zwyciężyła koncepcja centralnego kierownictwa związkowego, która miałaby większą szansę w walce z scentralizowaną władzą partyjną. Utworzono jeden Niezależny Samorządny Związek Zawodowy (NSZZ) „Solidarność), A na czele Krajowej Komisji Porozumiewawczej stanął Lech Wałęsa, o którym jeszcze nigdzie nie pisano, że na początku lat siedemdziesiątych miał współpracować z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa.
24 września Komitet Założycielski „Solidarności” złożył w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie wniosek o rejestrację wraz z projektem statutu. Władze nie tylko wykazywały niechęć do realizacji płacowych postulatów z sierpnia, ale utrudniały powstawanie „Solidarności” w niektórych regionach i dostęp związków do mediów.
3 października odbył się pierwszy od porozumień powszechny strajk ostrzegawczy, który wykazał sprawność organizacyjną i determinację „Solidarności”.
Powstanie „Solidarności” jako masowej organizacji społecznej było rezultatem porozumień ze strajkującymi, ale także efektem niezwykłej przemiany duchowej ogromnej części społeczeństwa, jego odnowy moralnej. Nastrój narodowej zgody milionów Polaków z tego okresu, wyjątkowej w naszej historii, do dzisiaj wspominają ze wzruszeniem i przejęciem wszyscy świadkowie tamtych wydarzeń. Mniej lub bardziej świadomie w milionach tych pojawiło się przeczucia dobra wspólnego, opartego na wolności i sprawiedliwości, a więc zjawiskach obcych w praktykach życia codziennego w PRL. Mimo powszechnego niedostatku panował w społeczeństwie nastrój wielkiego optymizmu, radości braterstwa, gorącej nadziei na polskie państwo niezależne, suwerenne, choć może jeszcze biedne.
„Solidarność” była kolejną próbą wybicia się Polaków na niezależność mimo znacznie bardziej niż dziś niesprzyjających warunków zewnętrznych. Próba ta ostatecznie skończyła się stanem wojennym. Atut siły okazał się po stronie komunistycznej na razie decydujący.
Ponieważ Kreml brutalnie naciskał na powstrzymanie „kontrrewolucji” w Polsce, pod koniec października gen. Wojciech Jaruzelski, członek Biura Politycznego KC PZPR (a od 11 lutego 1981 r. premier), wydał rozkaz opracowania planu wprowadzenia stanu wojennego przez specjalny zespół Sztabu Generalnego WP.
24 października 1980 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie zarejestrował NSZZ „Solidarność”, wprowadzając do jego statutu arbitralne poprawki. KKP potępiła decyzję sądu i zagroziła strajkiem. W rozmowach z „Solidarnością” władze częściowo ustąpiły w kwestiach statutu. Nie mogąc wygrać „starcia czołowego”, władze wybrały taktykę mnożenia konfliktów lokalnych. KPP zgodziła się do poprawek Sądu Wojewódzkiego, a 10 listopada sąd zatwierdził statut i w końcu zarejestrował związek.
W drugiej połowie listopada 1980 r. wydawało się, że sytuacja w Polsce uległa uspokojeniu. Mimo nacisków Kremla w Sztabie Generalnym doszli do wniosku, że wprowadzenie stanu wojennego jest na razie nierealne, ze względu na poziom zorganizowania społeczeństwa i konflikty we władzy. 5 grudnia odbyło się w Moskwie posiedzenie przywódców Układu Warszawskiego, poświęcone głównie sytuacji w Polsce. Jaruzelski przedstawił plan opanowania „Solidarności” siłami Polskimi. Na Kremlu rozważano jeszcze możliwość interwencji, ale ostatecznie Breżniew stwierdził: „
No dobrze, nie wejdziemy. Ale jak trzeba będzie – wejdziemy”.
Rok zakończył się jednak załamaniem gospodarczym. A w 1981 r. sytuacja nawet się pogorszyła. Wszystkie wskaźniki gospodarcze się pogorszyły. Sytuacja była wręcz katastrofalna. Propaganda tłumaczyła ją wpływem strajków, ale był on marginalny, gdyż znaczne dłuższe przerwy w pracy powodowane były brakami surowców i energii.
Na Kremlu nie godzono się jednak z polskimi zmianami. Na początku lutego 1981 roku zdecydowano tam o przeprowadzeniu u nas manewrów Układu Warszawskiego pod kryptonimem „Sojuz 81”, które można było łatwo przekształcić w akcję wojskową na terenie Polski. Trzy dni po rozpoczęciu manewrów doszło w Bydgoszczy do poważnej prowokacji władz. Zaproszeni na sesję Wojewódzkiej Rady Narodowej trzej działacze „Solidarności” zostali ciężko pobici przez milicję na Sali obrad. KPP żądała wyjaśnienia sprawy. Propaganda odpowiedziała agresją, toteż KKP zapowiedziała strajk ostrzegawczy, a na 31 marca – strajk generalny w przypadku braku reakcji władz. W przededniu strajku 30 marca, kierownictwo „Solidarności” i władze podpisały w Warszawie porozumienie. Obok głównej linii konfrontacji toczyły się zmagania innych środowisk. Po strajkach studenckich władze zgodziły się zarejestrować NZS, a w maju, po długotrwałych strajkach chłopskich i rokowaniach nastąpiła rejestracja NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.
W maju i czerwcu 1981 r. trwała kampania przed nadzwyczajnym zjazdem PZPR. Komitet Centralny KPZS z Moskwy wystosował do Polskiego KC list z ostrzeżeniem przed utratą „zdobyczy socjalizmu” w Polsce. Nalegano, by Polskie kierownictwo nie ulegało presji „wewnętrznej kontrrewolucji”. Po Zjeździe trzon kierownictwa w partii stanowili Kania, Jaruzelski, Barcikowski, Olszowski. W MSW miejsce zajął bliski Jaruzelskiemu gen. Czesław Kiszczak.
Latem 1981 r. pogarszające się zaopatrzenie rynkowe doprowadziło do tzw. dzikich strajków i protestów zdesperowanych kobiet, które mimo stania w długich kolejkach nie były w stanie zaopatrzyć w żywność i podstawowe artykuły higieniczne swoich gospodarstw domowych.
Braki te były wynikiem kryzysu i bałaganu, ale także gromadzenia zapasów przez władze – dla swoich oczywiście, dla wojska, milicji, dla towarzyszy partyjnych. Protesty nadal się odbywały.
Pod koniec sierpnia 1981 roku „Solidarność” liczyła już 9,5 miliona członków, będąc największą organizacją w dziejach Polski.
W kierownictwie PZPR „twardogłowi” parli do konfrontacji siłowej. Choć plan stanu wojennego był prawie gotów, I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania opierał się użyciem siły przeciw „Solidarności”. Władze podsycały napięcia społeczne, oskarżając Związek o rujnowanie gospodarki i nadużywanie broni strajkowej. Na IV plenum KC PZPR Kania zrezygnował z funkcji I sekretarza, którą objął Jaruzelski. Zjednoczył w ten sposób w swym ręku kierownictwo partii, rządu i wojska.
Faktem jest, że „Solidarność” działała w niesprzyjających warunkach geopolitycznych. „Doktryna Breżniewa” powstała w 1968 r. na użytek usprawiedliwienia inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Tym sposobem interwencja zbrojna np. w Polsce nie była napaścią, ale … samoobroną przed ingerencją wrogiej ideologii. Sowieci bezczelnie prezentowali tę doktrynę na forum ONZ jako sprawiedliwą i logiczną.
Należy podkreślić, że to właśnie potencjał społeczny i narodowy „Solidarności” stał się czynnikiem, który zapoczątkował zmiany w globalnym układzie sił.
Rolnicza Solidarność
Zrozumienie procesu, który po wielu strajkach, cząstkowych porozumieniach i licznych przełomów, doprowadził ostatecznie do rejestracji NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych w dniu 12 maja 1981 roku, wymaga nowego spojrzenia na doświadczenia polskiej wsi i rolników. Historia walki o rejestrację NSZZ RI Solidarność jest historią przywracania pełni praw obywatelskich i politycznych mieszkańcom polskiej wsi, którym w 1947 r. odebrano polityczną i ideową tożsamość, potem poddano w latach 1948 – 1956 brutalnej próbie kolektywizacji, by ostatecznie sprowadzić ich do roli wytwórców rolniczych surowców, zarządzanych i uzależnionych od KC PZPR za pośrednictwem Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego.
Na historię walki rolników o wolne związki zawodowe składają się strajki okupacyjne w Ustrzykach Dolnych i w Rzeszowie, spotkania i dyskusje, lokalne protesty i strajki, porozumienia zawierane we własnym gronie oraz we współpracą z pracowniczą „Solidarnością”. Poczucie rodzącej się wspólnoty i solidarności okazało się kluczem do sukcesu. Porozumienie Rzeszowsko-Ustrzyckie pokazują, że wcześniejsze formy oporu społecznego na polskiej wsi nie były ani przypadkowe, ani sporadyczne, lecz miały ważne, głębokie przyczyny.
Od 29 grudnia 1980 r. do maja 1981 r. czyli prawie 5 miesięcy, toczyła się trudna i skomplikowana batalia o wiejską i rolniczą „Solidarność”. Pozornie już w porozumieniach Sierpniowych władze zgodziły się na trwałe perspektywy dla gospodarstw rodzinnych jak i odrodzenie samorządu wiejskiego. Jednak pierwsza próba rejestracji rolniczych związków zakończyła się niepowodzeniem. 29 października sąd Wojewódzki oddalił wnioski o rejestrację NZSS Rolników Indywidualnych „Solidarność”.
We wrześniu i październiku pojawiło się kilka podobnych inicjatyw, ale rozproszenie struktur liderów i organizacji nie pomogło w osiągnięciu celu. Kolejne wnioski o rejestrację były odrzucane. W tych okolicznościach, w niewielkich Ustrzykach Dolnych, w Sali konferencyjnej Urzędu Miasta i Gminy rolnicy i mieszkańcy wsi podejmują 29 grudnia 1980 roku strajk okupacyjny, który okaże się początkiem przełomu. Po kilku dniach kolejny strajk rozpoczyna się w budynku Wojewódzkiej Rady Związków Zawodowych w Rzeszowie.
Postulaty w Ustrzykach i Rzeszowie były liczne. Od stosunkowo drobnych do najważniejszych i zarazem najtrudniejszych dla władz PRL były dwa kluczowe postulaty; prawo do niezależnej reprezentacji związkowej rolników oraz konstytucyjne gwarancje dla prywatnych, rodzinnych gospodarstw rolnych, czyli do prywatnej własności ziemi.
Po czterdziestu dniach i początkowym lekceważeniu strajków przez władze podpisano 20 lutego 1981 r. tzw. Porozumienia Rzeszowsko – Ustrzyckie. KKP NSZZ „Solidarność” robotnicza poparła postulaty strajkujących rolników. Ostatecznie władze podjęły rozmowy w dniach 16-18 lutego 1981 r. Komisja rządowa porozumiała się ze strajkującymi i protesty zostały zakończone. Batalia o własne niezależne związki rolników i gwarancje dla prywatnej własności ziemi nie zakończyła się ostatecznie.
Władze stanęły wobec groźby kolejnego, ogólnopolskiego strajku planowanego na 31 marca,
doszło do warszawskiego i bydgoskiego porozumienia w sprawie zrzeszania się rolników indywidualnych, które ostatecznie usunęło bariery prawne dla rejestracji NSZZ RI „Solidarność”.
Dlaczego trwało to tak długo, bo prawie 5 miesięcy od rozpoczęcia strajku w Ustrzykach Dolnych? Władze grały na czas z lęku przed odtworzeniem się w Polsce niezależnego ruchu chłopskiego, nawiązującego do wartości i programu PSL Stanisława Mikołajczyka.
W Socjalistycznej Polsce trwałość prywatnej własności ziemi była efektem kompromisu, na który po klęsce kolektywizacji władze musiały się zgodzić, ale z którym nigdy nie pogodziły się w wymiarze politycznym. Władze PRL obawiały się wzmocnienia grupy społecznej, która wciąż posiadała ziemię.
Własność ziemi nie miała dla chłopów wartości wyłącznie ekonomicznej, nawet jeśli dzisiaj zdaje się mieć taki charakter. Była źródłem godności, wolności i niezależności rolniczej rodziny, jej zakorzenienia w tradycji, w lokalnej wspólnocie, także parafialnej, która pozwalała zachować nie tylko ziemię, lecz także wiarę i wierność Kościołowi.
Wszystkie próby władz PRL zbudowania gospodarki rolnej na „socjalistycznych formach własnościach i socjalistycznych stosunkach produkcji” przywracały „gniew z przeszłości” czyli żywą pamięć o latach stalinowskich, o kolektywizacji, o spółdzielniach produkcyjnych, obowiązkowych dostawach, mordach, represjach i o likwidacji PSL Mikołajczyka. Walka o własność ziemi była dla wielu, chociaż zapewne nie dla wszystkich mieszkańców wsi walką o wolną i niekomunistyczną Polskę.
Ciągłe protesty społeczeństwa na tle egzystencjonalnym tłumione były obietnicami nie mających pokrycia w rzeczywistości lub pacyfikowano siłą. Takie postępowanie cechuje rewolucję komunistyczną a narzędziem jest kłamstwo i siła nie przebierająca w środkach.
Mimo kolejnych protestów nie próbowano nawet znaleźć przyczynę walki o wolność społeczeństwa. Może znali przyczynę, ale narzucony ciasny gorset Sowieckiej niewoli nie pozwolił na żaden ruch wyzwoleńczy od narzuconej przez wroga polski normy komunistycznej. Najgorsze w tym . Najgorsze w tym wszystkim, że w okresie walki o niezależne związki zawodowe Partia PZPR i Rząd była reprezentowana przez Polaków, ale ja bym powiedział nie-Polaków. Musimy o tym mówić i przekazywać innym. Jest to ważne, ponieważ później następują wydarzenia, które zmieniły bieg historii. Komunizm sowiecki został odrzucony przez kraje Europy Wschodniej. Niestety w Polsce struktury komunistyczne pozostały i przejęły władzę w Polsce, czego teraz praktycznie doświadczamy.
Polacy cięgle muszą walczyć, jak nie zbrojnie, to ideowo, aby zachować swoją Ojczyznę!
Następny artykuł z tej serii: Stan wojenny i Okrągły Stół