Historia i Współczesność

Jak nasza przeszłość wpływa na naszą terażniejszość

           

Marksizm kulturowy w Europie

     
       

          Opublikowano: 22.04.2026       

             
           
        Marksizm kulturowy w Europie     
     
       

Marksizm kulturowy w Europie

 Kryzys świata zachodniego, który na początku XXI wieku nosi znamiona rzeczywistej katastrofy, jest wynikiem prowadzonej przez marksistów od ponad 50 lat wojny kulturowej. Mamy do czynienia z próbą zbudowania nowego społeczeństwa i nowego człowieka. Nim jednak do tego dojdzie, dawny świat musi ulec całkowitemu unicestwieniu. Na naszych oczach cywilizacja łacińska jest systematycznie i planowo niszczona. Odbywa się to na wszelkich możliwych płaszczyznach. Nowa mutacja marksizmu, która odrzuciła zmianę stosunków ekonomicznych dokonanych przemocą na rzecz pokojowych, ale skrajnie radykalnych przekształceń w sferze kultury – okazała się ideologią totalnie destrukcyjną, a przy tym niezwykle skuteczną.
 Początki marksizmu kulturowego sięgają lat 20. XX wieku. Niepowodzenie rewolucji światowej skłoniło czołowych marksistowskich myślicieli do znalezienia przyczyn klęski. Niezależnie od siebie Antonio Gramsci i Gyorgy Lukasc zauważyli, że sposób zorganizowania stosunków ekonomicznych nie ma wielkiego znaczenia, ponieważ fundamentem scalającym społeczeństwo jest kultura, w obrębie której kluczową rolę pełni religia. Obaj chrześcijaństwo, a zwłaszcza katolicyzm, uznali za główną siłę reakcyjną. Dlatego żeby myśleć o skutecznym przeprowadzeniu rewolucji, należy zniszczyć wiarę. Gramsci stworzył strategię tzw. długiego marszu przez instytucje, która została odkryta i wprowadzona w życie dopiero po II wojnie światowej. Z kolei Giorgy Lukacs miał szansę wprowadzić swoje idee na Węgrzech. Przekonał się o destrukcyjnej sile kulturowego terroru. Po upadku reżimu Beli Kuna, związał się z powstałym w 1923 roku Instytutem Badań Społecznych we Frankfurcie nad Menem.
 To właśnie szkoła frankfurcka odegrała kluczową rolę w przełożeniu marksizmu na zagadnienia kulturowe. Czołowymi pracownikami Instytutu byli niemieccy Żydzi, którzy po emigracji z hitlerowskich Niemiec do Stanów Zjednoczonych w latach 30. XX wieku, w krótkim czasie zaczęli nadawać ton amerykańskiemu środowisku akademickiemu. „Frankfurtczycy” postanowili stworzyć nową kulturę. Zrozumieli jednak, że najpierw muszą unicestwić stare wartości, będące fundamentem tradycyjnej kultury. W ten sposób narodziła się teoria krytyczna. Jej istotą był bezpardonowy atak na wszystkie obowiązujące idee, wzorce postępowania, normy i zasady. Odrzuciła każdy element składowy tradycyjnej kultury. Piętnowała patriarchalny model rodziny, religię chrześcijańską, panujące stosunki społeczne.
 W teorii krytycznej nie odnajdujemy żadnego pierwiastka twórczego. To ideologia obliczona tylko i wyłącznie na destrukcję. Celem samym w sobie jest niszczenie – a nie budowanie, krytyka – a nie próby znalezienia sposobu na rozwiązanie danego problemu.
 Marksiści kulturowi ze szkoły frankfurckiej tworząc teorię krytyczną, za jej pomocą dokonali stygmatyzacji kultury. Za szczególne źródło zła uznali chrześcijaństwo. Z racji swych żydowskich korzeni pracownicy Instytutu Badań Społecznych we Frankfurcie nad Menem po hekatombie II wojny światowej, wstrząśnięci holocaustem, dużo czasu poświęcili na ustalenie przyczyn antysemityzmu. W wyniku swoich badań stworzyli karkołomną tezę, pozbawioną jakichkolwiek naukowych podstaw, że antysemityzm cechuje ludzi o tzw. osobowości autorytarnej, która z kolei powstaje za sprawą chrześcijaństwa i promowanego przez nie patriarchalnego modelu rodziny. Takie twierdzenia ułatwiły marksistom walkę z religią i Kościołem katolickim. Obarczenie chrześcijaństwa winą za holocaust stało się kamieniem milowym w systematycznym rugowaniu tej religii i wytworzonej przez nią moralności z życia publicznego. Nie może zatem dziwić, że naród polski, który uchodzi za jeden najbardziej katolickich, piętnowany jest i kłamliwie oskarżany o sprawstwo zagłady Żydów podczas II wojny światowej, chociaż w rzeczywistości był ofiarą niemieckiej napaści i nie może odpowiadać za zorganizowany przez III Rzeszę Niemiecką holocaust. Ten przykład najlepiej okazuje, że fakty i prawda nie mają żadnego znaczenia, w obliczu ideologicznych uprzedzeń oraz przyjętych kłamliwych tez.
 Marksiści kulturowi odnieśli sukces na tym polu, ponieważ zastosowali psychoanalizę, która pozwoliła na dowolne interpretowanie przeprowadzonych badań. Najczęściej wyciągane wnioski były sprzeczne z faktami, jak choćby w przypadku piętnowania jako patologicznych rodzin osób silnie etnocentrycznych, chociaż panowały w nich zdrowe relacje. Dowodzi to jasno, że prace szkoły frankfurckiej nie miało to nic wspólnego z nauką, tylko służy ideologii marksistowskiej, której celem było uderzenie w rodzinę i religię chrześcijańską ora zniszczenie fundamentów tradycyjnej kultury.
 Sama dekonstrukcja jednak nie wystarcza, ponieważ potrzebna jest nowa wizja świata i nowy obraz człowieka. Wówczas można stworzyć nowy system organizacji społeczeństwa, rodziny, wychowania, edukacji, nadać pożądany kształt stosunkom międzyludzkim, wygenerować nową kulturę. W marksistowskiej wizji człowiek jawi się jako pozbawiony duchowości zlepek popędów seksualnych powstały w drodze ewolucji. Stworzona przez szkołę frankfurcką koncepcja rewolucji seksualnej miała wyzwolić ludzi z opresyjnego systemu narzuconego przez cywilizację chrześcijańską, która rzekomo tłamsiła ich naturalne instynkty i zabraniała realizować podstawowe potrzeby. Seks stał się kolejną bronią w walce z tradycyjną kulturą.
 Marksiści kulturowi odcisnęli również swoje destrukcyjne piętno w historii sztuki. Doprowadzili do wyodrębnienia w sztuce współczesnej nurtu ideologicznego, tzw. antysztuki. Pociągnęło to za sobą zrezygnowanie z samego dzieła na rzecz działania. Niezwykle ważną rolę odegrała także krytyczna teoria sztuki Theodora Adorna. Jej istotą było zastosowanie teorii krytycznej w odniesieniu do sztuki. Zgodnie z tezami „frankfurtczyków” sztuka miała być krytyką tego co istnieje.
 Pierwszą próbę wprowadzenia w życie koncepcji stworzonych przez szkołę frankfurcką była rewolucja kontrkulturowa lat 60. XX wieku. Zrewoltowana młodzież roku 1968 znajdowała się pod wielkim wpływem teorii krytycznej. Kontestowała stary porządek świata, tradycyjne wartości, normy społeczne i moralne. W tym czasie zaktywizowały się liczne grupy mniejszościowe, coraz agresywniej domagając ię dla siebie nowych praw i przywilejów.
 Brak wyraźnie wyodrębnionych kadr sprawił, że rewolucja kontrkulturowa cechowała się spontanicznością i po opadnięciu fali euforii szybko opadła. Jej klęska w gruncie rzeczy była tylko pozorowana. Owoce, które wraz sobą przyniosła, okazały się bowiem nie do przecenienia. Przede wszystkim w latach 60. Xx wieku na nowo został odkryty Antonio Gramsci ze swoją koncepcją osiągnięcia tzw. hegemoni kulturowej. Koncepcję Gramsciego niemiecki rewolucjonista Rudi Dutschke określił mianem „długiego marszu przez instytucje”. Bardzo szybko stała się ona główną strategią przyjętą przez marksistów, którzy przekonali się, że uliczne zadymy i przemoc nie przynoszą spodziewanych efektów. Pod znacznym wpływem myśli Gramsciego byli również badacze z powstałego w latach 60. XX wieku Ośrodka Współczesnych Badań nad Kulturą, potocznie nazywanego Szkołą Birmingham. Zauważyli oni, jak wielkie znaczenie dla osiągniecia hegemoni kulturowej ma kultura masowa, nazywana też popularną, za pomocą której można narzucać milionom odbiorców postawy i zachowania o charakterze ideologicznym. Szkoła Brimingham prowadziła badania nad ideologią, hegemonią tożsamością i płcią kulturową.
Niezwykle ważnym pokłosiem roku 1968 było również znalezienie przez marksistów kulturowych nowego proletariatu. Miejsce robotników zajęły wszelkie mniejszości: homoseksualiści, feministki, czarnoskórzy, obcokrajowcy, emigranci, ekolodzy mniejszości narodowe i etniczne. Wszystkie te grupy domagały się praw, co prowadziło do konfliktów. Sposobem ich rozwiązania miała być niczym nieograniczona tolerancja, która de fakto oznaczała nietolerancję wobec zwolenników tradycyjnych wartości i przeciwników nowego proletariatu. Tak zrodziła się polityczna poprawność. Jej istotę stanowi dążenie do zrównania w prawach wszystkich obywateli. Bez znaczenia jest to, jakie dana osoba ma zasługi,
kompetencje, umiejętności, jakich praw moralnych przestrzega. Liczy się tylko promocja mniejszości pod hasłami równouprawnienia, wyzwolenia kobiet, walki z wszelkimi przejawami rzekomej dyskryminacji. Równocześnie polityczna poprawność służy za kaganiec ograniczający wolność słowa wszystkim jej ideologicznym przeciwnikom.
 Długi marsz przez instytucje rozpoczęty przez marksistów w latach 70. XX wieku okazał się strategią zabójczo skuteczną. Opanowane zostały uniwersytety, szkoły media, sztuka, teatr, kino. Wychowankowie roku 68. Zaczęli wchodzić do polityki, co w krótkim czasie pozwoliło im na zdobycie i podporządkowanie sobie kluczowych instytucji międzynarodowych, takich jak ONZ, Unia Europejska, Światowa Organizacja Zdrowia. Rozpoczęło się edukowanie społeczeństwa. Rewolucja kulturowa przybrała na sile.
 Od lat 80. XX wieku w Unii Europejskiej forsowana była koncepcja włoskiego komunisty Altiera Spinellego wyrażona w Manifeście z Ventottene, zmierzająca do utworzenia komunistycznego państwa federalnego obejmującego cała Europę. Towarzyszył jej zmasowany atak na wartości narodowe. Opór społeczeństw, które w referendach odrzucały próby tworzenia superpaństwa, łamany był antydemokratycznymi metodami, powtarzaniem głosowań, zabiegami propagandowymi i naciskami politycznymi na państwa sprzeciwiające się tej idei. W marcu 2017 unijni przywódcy oficjalnie za program zjednoczenia Europy przyjęli Manifest z Ventotene. Jednak do domknięcia projektu jeszcze nie doszło. Ostatnią przeszkodą, jaka stoi marksistom na drodze, są państwa narodowe i chrześcijaństwo.
 Jak wielką siłę antyrewolucyjną ma religia, zauważył główny strateg marksizmu kulturowego Antonio Gramsci. Chrześcijaństwo a zwłaszcza Kościół Katolicki, uznał za system immunologiczny Zachodu, który trzeba zniszczyć, żeby rewolucja mogła zatryumfować. Marksiści kulturową poszli tą drogą i po opanowaniu kluczowych instytucji kultury, rozpoczęli zmasowany atak na chrześcijaństwo. Miał on charakter zarówno zewnętrzny, jak i wewnętrzny. Za pomocą kultury masowej bezczeszczono i plugawiono symbole religijne chrześcijan, niszczono etykę i moralność chrześcijańską. Do walki ideologicznej zaprzęgnięto sztukę, film i teatr. Wreszcie dzięki opanowaniu instytucji politycznych rozpoczęto ataki na religię z wykorzystaniem stanowionego prawa. Uderzono także od środka. Kościoły protestanckie zostały przejęte i zneutralizowane bez większego trudu. Przez długi czas dzielnie bronił się Kościół katolicki, jednak za sprawą Soboru Watykańskiego II otworzył się na wpływ marksizmu, a wrogowie Chrystusa bardzo szybko to wykorzystali. Za pontyfikatu papieża Franciszka, Kościół katolicki stawał się powoli instytucją przebudowywaną przez przenikających do jego wnętrza marksistów zgodnie z wytycznymi długiego marszu przez instytucje.
 Ostateczny cios chrześcijaństwu i państwom narodowym mają zadać imigranci z Bliskiego Wschodu i Afryki. W większości przypadków są to agresywni wyznawcy islamu, celowi sprowadzani do Europy, gdzie mogą prowadzić swoją „świętą wojnę. Kryzys migracyjny okazał się świadomie wywołaną operacją polityczną. Pod pretekstem niesienia pomocy dla uciekających przed wojną uchodźców, marksiści dokonują zmiany struktury społecznej poszczególnych państw europejskiej, co stanowi najlepszy sposób zniszczenia narodowych wspólnot. Do tego celu wykorzystywany jest islam. Mamy do czynienia z sojuszem środowisk lewicowych z muzułmanami. Jedni i drudzy mają bowiem wspólnego wroga, którym jest religia chrześcija[L1] ńska, a także cechuje ich brak przywiązania do państw narodowych. Marksiści głoszą internacjonalizm, islamiści dążą do stworzenia ogólnoświatowego kalifatu. Na tym etapie historii ten sojusz nie może dziwić.
 Sprzeciw narodów niegodzących się na przymusowe przyjmowanie imigrantów wywołuje furię unijnych eurokratów. Poza atakami na rządy niepokornych państw, takich jak Polska czy Węgry, cały czas pracuje wielka machina propagandowa.
Przebudowa kultury, systemów wartości, znaczenia pojęć ma doprowadzić do takiej indoktrynacji obywateli, że z radością przyjmą forsowane przez marksistów rozwiązania polityczne. Do tego celu wykorzystywana jest polityczna poprawność. Przy jej użyciu dawne normy i zasady zastępowane są nowymi, a każdy kto się temu sprzeciwia, natychmiast zostaje stygmatyzowany jako faszysta, homofob, fundamentalista. Do rangi najwyższej wartości podnoszona jest natomiast tolerancja rozumiana jako tolerancja dla postępowej mniejszości, przy równoczesnej nietolerancji dla reakcyjnej większości.
W niszczeniu tradycyjnych wartości niezwykle ważną rolę odgrywa relatywizm. Pogląd, który wszystko uznaje za względne, podlegające zmianom w zależności od czasu i miejsca, stanowi idealny oręż do walki prowadzonej na polu kulturowym. Relatywiści nie uznają absolutnie obowiązujących wartości. Prowadzi to do odrzucenia wiary i praw Boskich oraz zanegowania istnienia trwałej i niezmiennej ludzkiej natury. W konsekwencji przyjęcia takiej wizji świata z łatwością można zakwestionować tożsamość człowieka. I to się dzieje, a najlepszym tego wyrazem jest ideologia gender. Ogniskują się w niej niemal wszystkie założenia kulturowego marksizmu zmierzające do zniszczenia tradycyjnej kultury i sprowadzenia ludzi do poziomu zwierząt kierujących się pierwotnymi instynktami. Twierdzenie, że tożsamość człowieka jest kwestią wyboru, bycie mężczyzną lub kobietą nie wynika z natury, ale z ról przypisanych przez kulturę, całkowicie wywraca antropologię. Ideologia gender jest skierowana przede wszystkim przeciwko rodzinie, małżeństwu, wierze i wszelkim autorytetom. Pod hasłami równości zmierza do usankcjonowania i afirmacji stylów życia mniejszości seksualnych. Marksiści kulturowi, opanowując, na drodze długiego marszu przez instytucje, ideologię gender uczynili obowiązującą polityką społeczną. Ta destrukcyjna siła jest obecnie narzucana przez ONZ i UE we wszystkich sferach życia prywatnego i publicznego, w życiu rodzinnym, w systemie oświaty oraz wychowania. Dzieci od najmłodszych lat życia poddawane są przymusowej seksualizacji. Homoseksualizm biseksualizm, transseksualizm przedstawiane są nie jako dewiacje, ale jedne z wielu orientacji seksualnych, które mogą być przedmiotem świadomego wyboru. Końcowy cel to wytworzenie nowego, zdegenerowanego, genderowego człowieka odrzucającego wartości chrześcijańskie i tradycyjny model rodziny.
Rewolucja kulturowa uskuteczniana przez marksistów od 60. Lat XX wieku doprowadziła do dramatycznych spustoszeń łonie cywilizacji zachodniej. Na naszych oczach odbywa się marsz w kierunku totalitaryzmu. Zdobycie kultury zgodnie z wytycznymi Antonia Gramsciego, a następnie przekształcenie jej przez zaaplikowanie destrukcyjnych treści stworzonych przez szkołę frankfurcką – okazało się strategią genialną. Marksiści kulturowi w sposób pokojowy niemal doszczętnie zniszczyli cywilizację łacińską. Skutecznie zanegowali istnienie prawa naturalnego i prawdy obiektywnej, c o doprowadziło do zrównania dobra i zła, prawdy i kłamstwa, grzechu i cnoty. Wszystkie zachowania, postawy, wartości od wieków uznawane za gorszące, niemoralne i wyniszczające ludzką psychikę – zostały usankcjonowane prawnie. Z kolei obrońcy tradycyjnego porządku świata są piętnowani, skazywani na ostracyzm, a nawet poddawani szykanom w świetle prawa zwalczającego tzw. mowę nienawiści.

Czy jest jeszcze nadzieja na ocalenie? Jak powstrzymać rodzący się totalitaryzm? W jaki sposób powinni zachowywać się chrześcijanie w obliczu antyludzkiej ideologii? Odpowiedzi na te pytania mogą być udzielone dopiero wtedy, gdy nastąpi otrzeźwienie, kiedy ludzie w końcu sobie uświadomią, że mają do czynienia z kolejną odsłoną zbrodniczej ideologii marksistowskiej, która pochłonęła już miliony istnień i nie ma zamiaru na tym poprzestać. To jest wojna – pora w końcu to zrozumieć i zacząć się bronić. Dopóki żyją ludzie wierni wartościom niepodlegającym dyskusji, gotowi bronić prawdy i wiary, chronić swoje dzieci – nic jeszcze nie jest przesądzone.
 

[L1]