Wizyta Donalda Tuska na Kremlu w 2008 roku
Wizyta Donalda Tuska na Kremlu w 2008 roku
„Putin to nasz człowiek w Moskwie” mówił Tusk po wizycie na Kremlu w 2008 r.
Kulisy wizyty Tuska ujawnił Radosław Sikorski. Słowa, które padły w 2008 roku nabierają zupełnie innego znaczenia. „Dość atmosfery chłodu”. O sprawach, które budzą emocje, możemy rozmawiać ludzkim językiem, mówił do Putina Donald Tusk, na co przytakiwał rosyjski prezydent. Problemy, które pojawiły się w naszych wzajemnych stosunkach w ostatnich latach, nie były podyktowane chęcią urażenia naszych partnerów. Przywrócenie partnerskiego dialogu pozwoli nam znaleźć rozwiązanie każdego problemu – przekonywał Donald Tusk. Jestem bardzo zadowolony ze spotkań z wszystkimi trzema liderami Federacji Rosyjskiej. Szczególnie jeśli chodzi o kilka spraw konkretnych, które budziły emocje od wielu lat i nie znajdowały dobrego finału. Rozmawialiśmy o tarczy antyrakietowej, wiadomo, że zwycięstw nie będzie, tylko będziemy starali się wyjaśnić ewentualne emocje, nieporozumienia. Ja się bardzo cieszę, że Rosjanie bez chwili zastanowienia podjęli tą gotowość do poważnej rozmowy. Między naszymi państwami nie może być takiej polityki, że jak jest nieporozumienie to się odwracamy plecami.
Donald Tusk szczególnie mocno zabiegał o to, aby jak najszybciej naprawić stosunki polityczne i gospodarcze z Rosją Putina, po okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Działania Donalda Tuska były zbieżne z polityką Unii Europejski, a dokładniej Niemiec wobec Rosji. Robił to wszystko, mimo, że wiedział o imperialnych działaniach Putina
(Czeczenia, Gruzja, Syria). Miał jednak misję ważniejszą nie mającą znaczenia dla Polski, a nawet była dla państwa Polskiego niebezpieczna.
Szokujące fakty ujawnione przez Sikorskiego. Putin oficjalnie zaproponował Tuskowi udział w rozbiorze Ukrainy? Taką sensacyjną informację opublikował dziennikarz Ben Judach na stronach „Politico”. Zacytował Radosława Sikorskiego, który mówił o imperialnych planach Putina i prowokacjach, jakie stosował wobec Tuska: To była pierwsza rzecz jaką przedstawił Putin mojemu premierowi, Tuskowi, gdy ten był z wizytą w Moskwie. Powiedział, że Ukraina to sztuczny kraj, a Lwów jest polskim miastem i dlaczego tego problemu nie rozwiązać razem? Tusk na szczęście nie odpowiedział. Wiedział, że był nagrywany. Ze słów Sikorskiego wynika, że chodzi o wizytę premiera Tuska wMoskwie w lutym 2008 roku.
Według Sikorskiego rosyjskie władze długo przed Euromajdanem oferowały Polsce rozbiór Ukrainy. Putin chciał zdeklarowania Przez Polskę udział polskich wojsk. To były sygnały wysyłane do nas. Wiemy jakie było ich myślenie.
W marcu tego roku, gdy Rosja kończyła podbój Krymu, Władimir Żyrinowski, wice szef Rosyjskiej Dumy, także zaproponował Polsce udział w rozbiorze Ukrainy. Jednak wszyscy uznali, że to słowa politycznego wariata, a oficjalne stanowisko Kremla jest zrównoważone i odmienne. Dziś (2014 roku tym bardziej 2026) okazuje się, że Moskwa ma w swych planach politycznych zmianę granic w Europie w znacznie poważniejszym stopniu, niż można sobie wyobrazić. Skoro takie słowa padły już 2008 roku, dlaczego Tusk wraz z całym rządem wierzyli w demokratyczny kurs Kremla. Dlaczego ze świadomością o imperialnych planach Moskwy, pozwalali na grę przeciwko prezydentowi Kaczyńskiemu w 2010 roku.
Okres rządów PO-PSL w polityce zagranicznej w stosunku do Rosji wyraźnie różniły się od stanowiska prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Donald Tusk w swoim ekspose zapowiada nowe otwarcie w stosunkach wzajemnych. „Chcemy dialogu z Rosją taką, jaka jest”. W Rosji przemówienie Tuska przyjęto z zadowoleniem. Zmiana polityki polskiej wobec Rosji była jedna z głównych założeń polityki zagranicznejprządu Donalda Tuska. Mówi o tym dokument „Tezy o polityce RP wobec Rosji i Ukrainy”, który był tajny do 2015 roku.
Mimo prorosyjskich działań ówczesnego rządu i Donalda Tuska, polityka rosyjska wobec Polski nic się nie zmieniła. Moskwa czyniła próby osłabienia pozycji Polski w Unii Europejskiej i na świecie.
Fakty które ujawnił Sikorski w 2008 roku o propozycji Rosji uczestniczenia Polski w wspólnym rozbiorze Ukrainy, służą teraz opozycji do ataku na rząd Polski oskarżając o współodpowiedzialność ataku Rosji na Ukrainę.
Logika Ławrowa – Sikorskiego. Najbardziej agresywni politycy polskiej opozycji, zarzucają rządowi putinizację, a nawet związki z Rosją i samym Putinem. W obliczu wojny na Ukrainie jeszcze bardziej się uaktywnili. Specjalną rolę odgrywa tu Radosław Sikorski. Sikorski robi wszystko, żeby uczynić Polski rząd oraz partię rządzącą współodpowiedzialnymi za agresję. Do tego celu wykorzystał między innymi zaproszenie przez Prawo i Sprawiedliwość do Warszawyna specjalny szczyt przedstawicieli patii antyunijnych i proputinowskich , m. in. Viktora Orbana i Marine Le Pen. Sikorski jako minister spraw zagranicznych bardzo angażował w dogadanie się z Rosją, czy jakiś reset stosunków wzajemnych, co skończyło się katastrofą. To Sikorski należał do grupy najbardziej zapalczywych brutalnych i chamskich polityków atakujących prezydenta Lecha Kaczyńskiego mającego najbardziej realistyczne, krytyczne i przewidujące stanowisko wobec Rosji i Władimira Putina. Z tego tytułu prezydent był przez rządzących (PO i PSL) ich popleczników nazywany „rusofobem”. Przeciwko prezydentowi RP trwała wielka kampania. Nie skończyła się nawet po jego śmierci w katastrofie smoleńskiej.
Co teraz mówi Roman Giertych. Forsuje teorię o rzekomych planach przejęcia części Ukrainy, które Polska miała by realizować z Orbanem i Putinem. Sugeruje również, że rząd PiS mógł planować… Zbrojną agresję na Ukrainę. Dalej Giertych mówi: uważam, że Orban próbował wciągnąć premiera Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego do jakiegoś udziału w misji polegającej na przejęciu administracji części zachodniej Ukrainy. Pod płaszczykiem NATO czy UE – ale w gruncie rzeczy przez Polskę, kiedy upadnie Kijów. Według Giertycha premier Węgier miałby, oczywiście ustalić takie rozwiązanie z moskiewskim satrapą Władimirem. Na sugestię Jarosława Kaczyńskiego, aby NATO wsparło jakiś sposób militarnie Ukrainę. Giertych twierdził, że jakoby Polska chciała realizować misję pokojową na terenie Ukrainy bez jej zgody. Wbrew takiej narracji, Jarosław Kaczyński od początku podkreślał, że realizacja jego propozycji może nastąpić wyłącznie za zgodą Ukrainy.
W moim przekonaniu nie jest wykluczone – mówi dalej Giertych, że ta proputinowska międzynarodówka – Salvini, Le Pen, Orban i Morawiecki – grała na jakiś plan rozpadu Ukrainy i grała na to że, nastąpi całkowite wywrócenie sytuacji w Europie. Że przestanie się liczyć Unia Europejska i NATO, a Polska, dzięki porozumieniu z jakimś tymczasowym rządem Ukrainy Zachodniej, uzyska większe znaczenie, większy obszar kontrolowany przez nasze wojska. Czy znajdą się twarde dowody? Tego nie wiemy, bo o tym mogli wiedzieć Putin, Orban, Morawiecki i Kaczyński. W przededniu inwazji rosyjskiej PiS konfliktował się z Unią Europejską, nie wykonywał wyroków, atakował inwestycje amerykańskie, wiedząc, że za chwilę Rosja uderzy na Ukrainę. Czy takie brednie można traktować poważnie? (niebezpieczne dla Polski – rozwinąć)
Nie ma innego wytłumaczenia tej bezdennej głupoty niż takie, że mieli jakiś inny plan, który zakładał, że Polska oderwie się od zachodu i stanie się takim państwem buforowym pomiędzy Zachodem a Wschodem. Roman Giertych dodaje, że Jarosław Kaczyński mógł dążyć w tym kierunku, ponieważ umożliwiłoby mu to… zamykanie przeciwników politycznych do więzień.
Adwokat przekonuje, że wicepremier forsował de fakto,” operację zbrojną przeciwko innemu krajowi”, na co w odczuciu rozmówcy „GW” wskazuje wiele poszlak. Moim zdaniem coś takiego było szykanowane, tylko spodziewano się, że Kijów i prezydent Ukrainy stracą władzę w ciągu kilku dni.
Wypowiedzi Romana Giertycha na temat rzekomych planów rozbiorów Ukrainy współgrały z propagandą rosyjskich polityków jak Siergiej Ławrow, mające na celu nastawienie Ukraińców przeciwko Polakom.
Jeżeli takie wywody Giertycha dostaną się do opinii publicznej i polityków Ukrainy, to wywoła antypolskie reakcje w Ukrainie. To wszystko podparte jest wielkim kłamstwem, ale Ukraińcy uwierzą dzięki polskim, a właściwie antypolskim politykom. Działanie takie jest bardzo niebezpieczne dla Polski.
Nienawiść do Prawa i Sprawiedliwości sprawia, że politycy, którzy aspirują do władzy w Polsce popadają w polityczny obłęd. Gorzej, gdy ci politycy rozprowadzają putinowską narrację, która skrajnie szkodzi Polsce. Padają fałszywe oskarżenia. To pokazuje wstrząsające zaślepienie i trwanie w błędzie. (niestety jest gorzej – robi się to z premedytacją;)
Nie są w stanie podać żadnych argumentów, zgodnych z prawdą, tylko na zasadzie przypuszczeń i insynuacji.
Donald Tusk i jego ekipa, dochodząc do władzy w 2007 roku, zdecydowali się przecież na głęboki reset stosunków z Rosją, w konsekwencji polska polityka tego okresu była skrajnie prorosyjska. Polityka PO – PSL, wobec tego kraju, nie zmieniła się nawet jak rosyjskie „zielone ludziki” zajęły Ukraiński Krym, a seperatyści wspierani przez rosyjskie wojska, zajęli Obwód Ługański i Doniecki.
W obliczu wojny na Ukrainie „elita opozycji” (2008) Donald Tusk, Radosław Sikorski, „autorytet” Tomasz Lis wykorzystują każdy pretekst, który moja się z prawdą, by uderzyć w polski rząd i partię Prawo i Sprawiedliwość. Jak można oskarżać Kaczyńskiego i Morawieckiego o jakieś wspólne działania z Putinem w sprawie Ukrainy.
Kto się spotykał wielokrotnie z Putinem Kaczyński czy Tusk? Ile było przyjacielskich spotkań z Putinem? W zamachu w Smoleńsku zginą prezydent Lech Kaczyński, a brat jego miałby się układać z Putinem w sprawie Ukrainy ??