Historia i Współczesność

Jak nasza przeszłość wpływa na naszą terażniejszość

← Wróć do listy

Przekształcenia ustrojowe opisane trochę z ironią

Opublikowano: 12.08.2026

Przekształcenie ustrojowe opisane trochę z ironią

„Co się właściwie dzieje w tym piepszonym kraju i dlaczego nic nie można zmienić?”.
 Zacznijmy od roku 1989, kiedy to egzaltowana panienka zakomunikowała w TV, że „skończył się w Polsce komunizm”. W dużym uproszczeniu miała na myśli to, że obaliliśmy socjalizm, wypędziliśmy sowietów i teraz będzie wolność i ogólny wypas.
 Warto zadać sobie pytanie, kto obalił ten komunizm? Wałęsa, Jan Paweł II, Kaczyńscy, Kuroń, Michnik, czy może Michnik z Mazowieckim? Nic z tych rzeczy. Nie ujmując roli Papieża Polaka, w obudzeniu świadomości duchowej narodu, żaden z nich.
 System sowiecki runą, bo był niewydolny i po prostu splajtował, do czego wydatnie przyczynił się Ronald Regan. (Ronald wracaj!) napędzając wyścig zbrojeń. Chłopaki z KGB widząc, że tą drogą nie da się dalej wędrować wymyślili sobie sprytny plan i na początek przetestowali go w Polsce. Plan polegał na tym, żeby stopniowo przekazywać władzę „koncesjonowanej” opozycji, nie wypuszczając jednak z ręki kluczowych dziedzin gospodarki. Trudno powiedzieć, kiedy rozpoczęły się rozmowy „komuchów” z „solidaruchami”. Pewne fakty świadczą o tym, że gdzieś w połowie lat 80-tych. Zniechęcone społeczeństwo zapominało już o traumie likwidacji Solidarności, ludzie układali sobie jakoś życie i mieli politykę głęboko w du..e. Zmęczeni Polacy godzili się już na wszystko, stan wojenny był już historią, zapanował spokój, w radio grała muzyka, do telewizji wrócili zbuntowani aktorzy, z żarciem nie było już tak tragicznie, nawet Ponury Spawacz coraz rzadziej występował w mundurze. Minister Wilczek „luzował” socjalizm wprowadzając elementy gospodarki wolnorynkowej (jak się potem okazało był to grunt dla podejrzanych firm związanych ze służbami specjalnymi, które rozkwitły w różnych wariacjach po roku 1990).

 Nastał moment, w którym można było poprowadzić transformację bez groźby buntów i rozlewu krwi. Symbolicznym początkiem był tzw. „Okrągły Stół”, gdzie „koncesjonowana” opozycja spotkała się z” reformatorskimi” komuchami. Ustalono, że będą częściowo wolne wybory, „nasz premier” wasz „Prezydent” i takie tam pierdoły. Jaka była w tym rola poszczególnych opozycjonistów, kto był cynikiem, kto wierzył, kto był TW, kto był głupkiem, kto był realistą, kto był uczciwym dziś już wiadomo.
 Czarnym koniem okazał się naród, który poniesiony entuzjazmem o mały włos nie wykosił komuchów z gry. Sytuację jednak szybko opanowano i można było realizować plan przygotowany przez towarzyszy z KGB.
 Kluczowi gracze znali już swoje role. Propagandą zajęli się ludzie Michnika, którzy wykorzystując legendę Gazety Wyborczej zajęli się urabianiem zbiorowej świadomości. Pomagały im w tym media stworzone przez Urbana i Kiszczaka, zasilane przez fundusze płynące z firm, o których już wspomniałem. Płynące fundusze pozwoliły stworzyć system medialny konkurujący swoim profesjonalizmem z najlepszymi światowymi sieciami telewizyjnymi. Ten system medialny, do których nie dopuszczano podmiotów niezależnych, pozwalał na nowo przedefiniować historię, sprawić, że zamiast białego i czarnego powstało szare, relatywizm moralny stał się modny. Jaruzelski i Kiszczak stali się ludźmi honoru, patriotyzm stał się passe, a myślenie o narodzie miało się odbywać poprzez pryzmat, jak bardzo gnębiliśmy Żydów i jakimi idiotami wymachujący szabelką są Polacy.
 Przekształcenia ustrojowe odbywało się planowo, pod ścisłą kontrolą. W sklepach pokazały się towary, inflacja przestała zżerać nasze oszczędności, powstawały hipermarkety, kraj się cywilizował. Młody zdolny ekonomista Balcerowicz zmieniał gospodarkę na wolnorynkową i szło mu to całkiem nieźle.
 Rządzili nami ludzie pozbawieni hamulców moralnych, ludzie wywodzący się z poprzedniego systemu, wychowani w komunizmie, wspomagani przez byłych „opozycjonistów”. Ludzie ci przejęli plajtujące (albo celowo doprowadzane do plajty) podmioty gospodarcze, banki, komunikację, media, nieruchomości itp. Słowem wszystko, na czym można było się szybko wzbogacić. Polegało to, oczywiście na tym, żeby tanio albo bardzo tanio kupić i drogo sprzedać. Dlatego kluczowe gałęzie gospodarki i system finansowy w szybkim tempie zostały przejęte przez kapitał zagraniczny. Uzyskane fundusze pozwoliły na umacnianie stworzonego układu biznesowo-politycznego. Wyprzedaż majątku trwa nadal bez umiaru. Bo czyż można spodziewać się umiaru po ludziach nie posiadających żadnego systemu wartości?
 „Układ” to chyba najlepsze słowo określające to, co działo i dzieje się obecnie. W skład układu oprócz wspomnianych już mediów wchodzą „politycy” ściśle powiązani z biznesem i sędziowie ściśle powiązani z politykami, pilnujący by w systemie nie nastąpił wyłom. Oprócz tego masa urzędników i drobnych plotek zbierający okruchy z pańskiego stołu. Teza, że układ jest przez kogoś sterowany jest tezą na wyrost. Sieć powiązań jest tak silna, że układ napędza się sam i pracuje perfekcyjnie wspomagany przez służby wywodzące się z starego ustroju.
 Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden ważny element: nie przeprowadzono lustracji. Lustracja byłaby potężnym ciosem, dlatego nic dziwnego, że układ broni się przed nią zawzięcie i skutecznie. Pamiętamy jakie były losy rządu Olszewskiego, jak reagowały środowiska naukowe i prawnicze i jak bohatersko bronił się Geremek wspomagany przez „postępową” Europę. Układowi sprzyjają praktycznie wszystkie środowiska, których nie oczyszczono z post-peerelowskich śmieci. Niestety, te środowiska hodują nowy narybek, który szybko się wpisuje w system i zapewnia zachowanie „ciągłości pokoleniowej”. Określenie „resortowe dzieci” w pewien sposób opisuje ten proces, ale nie wyczerpuje całokształtu.
 Żeby do końca uwiarygodnić proceder rozpoczęty Okrągłym Stołem, stworzono kastę tzw. autorytetów. Autorytetem może być dzisiaj każdy, kto wspomaga system i dezawuuje, tych którzy ten system negują. Dlatego zamiast Sokratesa mamy Kondrata, Zamiast Arystotelesa – Olbrychskiego, zamiast Wergiliusza – Karolaka, zamiast Florence – Ewę Kopacz, zamiast Oriany Fallaci – Monikę Olejnik. Jest jeszcze kilku zidiociałych staruszków, którzy nie ogarniają rzeczywistości, a których legenda wykorzystywana do wspierania i uwiarygodniania systemu.
 Społeczeństwem, które w czasie wojny straciło prawdziwe elity łatwo jest manipulować pompując i stawiając na piedestale nowe, lumpenproletariackie autorytety.
 Symbolem nowej kultury dla ogłupianych mas stają się bełkoczący poprawno-polityczne pisarze, podstarzałe gwiazdy PRL-u, celebryci śpiewający nijakie piosenki, gwiazdki telenoweli o niczym, idiotki wystawiające na czerwonych dywanach silikonowe cyce. Dyspozycyjne kreatury ociekające wazeliną, noszące miano dziennikarzy, siedzący w studio na dupie i bawiący się modelem Dreamlinera, performersi przybijający genitalia do krzyża, kulinarni geniusze, którzy nie potrafią ugotować wody na herbatę i zachrypnięty od wrzasku hipokryta, mesjasz żebractwa w czerwonych spodniach i pedalskich okularach. Ten ostatni robi wszystko, aby jak św. Franciszek, któremu ptaki siadały na ramionach. Zrobił już pierwszy krok w tym kierunku dwa ptaki osrały mu w locie koszulkę.
 Ta medialna hołota przypominająca opakowane w złocisty papierek gówno, szczekająca całą dobę z tysięcy ekranów, kształtuje społeczeństwo bezmózgich idiotów, dla których szczytem marzeń jest oglądanie „Kevina Samego w Domu” w wigilijny wieczór.
 Układowi sprzyja także otoczenie, czyli zdegenerowana Europa rządzona przez lewackich wielbicieli Mao Tse Tunga i Che Guevary. Europa rządzona przez plastikowych polityków, których nazwisk za kilka lat nie będziemy pamiętać. Tuskoidalne twory znakomicie wpisują się w tę atmosferę nijakości i wielkiej ściemy.
 Dodatkowo, info na temat Polski płynące od nas do Europy ma tylko jedno źródło. Kiedyś była to Gazeta Wyborcza, a teraz system mediów mówiących jednym głosem: „Jesteśmy postępowi, proeuropejscy, walczymy z homofobią , antysemityzmem i narodowym ciemniactwem. Choć w przeszłości popełniliśmy wiele błędów, mordowaliśmy Żydów, Indian , Eskimosów, napadaliśmy na sąsiadów i spaliliśmy na stosie milion lesbijek, teraz jednak dołączamy do Europy i chcemy być piękni i tolerancyjni, tak jak wy. Z ciemniactwem sobie poradzimy, jak nam pomożecie.

Artykuł z dn. 22.01.2015

PS. Już najwyższy czas dla Polaków, aby świadomie wybrali ‘POLSKĘ”
Zło od dobra łatwo odróżnić, wystarczy chcieć.
Nie ulegać obcej propagandzie, bo pochodzi od „zła”.